Udany powrót Kickiego do bramki. "Cały czas chodził naładowany"

25.04.2013
Co udowodnił mecz z Azotami Puławy? To, że NMC Powen Zabrze dysponuje trzema bardzo dobrymi bramkarzami. Wczoraj do bramki wszedł Sebastian Kicki i miał swój udział w niezwykle ważnym zwycięstwie.
We wcześniejszych meczach głównie bronili Kazimierz Kotliński i Artur Banisz. Dlaczego więc w drugim meczu ćwierćfinałowym wystąpił Sebastian Kicki? - W Puławach "bramka" nie zagrało bardzo słabo, ale też wybitnie nam nie pomogła. Ostatnie mecze bronili "Banan" i "Kazek", uznałem, że potrzebny jest jakiś nowy impuls - tłumaczył decyzję trener Cezary Winkler.

Decyzja okazała się strzałem w "10". Kicki spisywał się bardzo dobrze i też miał swój wkład w zwycięstwo, które przedłużyło szansę zabrzan na awans do półfinału. - Sebastian przez cały czas chodził naładowany. Udało się trafić z decyzją. Cieszę się, że pomógł wygrać mecz. Odbił kilka bardzo ważnych piłek. Mam nadzieję, że będzie to dla niego impuls do dalszej pracy, a dla pozostałych bramkarzy impuls do walki o wyjściową siódemkę - podsumował szkoleniowiec zabrzan.

Kicki o tym, że to on zagra od pierwszej minuty, dowiedział się na przedmeczowej rozgrzewce. - Możemy się cieszyć, że wyciągnęliśmy wnioski z pierwszego spotkania i nie popełniliśmy tych samych błędów. Zagraliśmy konsekwentnie w obronie, cały czas staraliśmy się wygrywać piłki i rzucać bramki z kontrataków, czego nie udało się zrobić w Puławach, gdzie mieliśmy bodajże dwie kontry - ocenił spotkanie bramkarz.

Czy dzięki dobrej postawie Kicki może liczyć na występ także w sobotę? Trener podkreślił, że jeszcze trochę czasu na decyzję mu zostało, można jednak przypuszczać, że to ten bramkarz wybiegnie na parkiet w decydującej potyczce w Puławach. - Nigdy tam nie wygraliśmy, mam nadzieję, że teraz to zrobimy. W lidze się nie udało, może się uda w play-offach? - rozmyślał bramkarz śląskiej drużyny.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również