Tym razem Piotrkowianin będzie musiał zagrać, zabrzanie są przygotowani

22.02.2013
Jutro NMC Powen Zabrze zmierzy się z jedną z rewelacji ostatnich miesięcy, Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Zespół Cezarego Winklera zapowiada, że przygotowani są nie tylko zawodnicy, ale... też ratownicy.
Ma to oczywiście związek z wydarzeniem, jakie miało miejsce przed planowanym spotkaniem Wisły Płock z Piotrkowianinem, które ostatecznie zakończyło się walkowerem dla drużyny z Piotrkowa Trybunalskiego. Powód? Mniejsza niż wymagana w ustawie liczba ratowników w hali. Goście nie zgodzili się na grę, mimo że odpowiednie służby były już w drodze, więc otrzymali dwa punkty walkowerem.

- Nie chcę nikogo osądzać, bo to okazja czyni złodzieja. Mogę mówić za siebie: ja bym w takiej sytuacji zagrał - mówi szkoleniowiec zabrzańskiej ekipy. Jako przykład daje spotkanie sprzed kilku lat. - To były trudne czasy dla klubu, w których broniliśmy się nawet przed spadkiem z I ligi. Pojechaliśmy do Kielc na mecz z rezerwami Vive, które były w czołówce tabeli. Czekaliśmy na służby medyczne nie kwadrans, ale 45 minut, bo chcieliśmy grać. I wygraliśmy 6 bramkami. Bo w tej zabawie nie chodzi przecież o to, żeby załatwiać punkty przy zielonym stoliku - opowiada Winkler.

W Zabrzu za sferę organizacji meczów odpowiada wiceprezes Franciszek Michór, który zapewnia, że podobnego problemu w sobotę nie będzie.
źródło: SPORT

Przeczytaj również