Tym razem los się odwrócił, zabrzanie wykorzystali niemoc rywala

25.04.2013
W Puławach to zawodnicy NMC Powen Zabrze prowadzili i w drugiej połowie dali sobie wbić pięć bramek z rzędu, przez co przegrali z Azotami. Wczoraj sytuacja się odwróciła - Ślązacy wykorzystali to, że rywal się zaciął.
Trenerzy obu zespołów zgodnie przyznali, że wczorajszy pojedynek miał podobny przebieg, jak ten pierwszy ćwierćfinał. Tym razem jednak role się odwróciły. - Tak jak się można było tego spodziewać, o rywalizacji zadecyduje trzeci mecz. Podobnie jak w sobotnim spotkaniu zabrzanie, tak teraz my wyszliśmy w drugiej połowie na prowadzenie i nagle coś się zacięło. Dopadła nas niemoc, zwłaszcza w ataku. Gospodarze złapali wiatr w żagle, wyszli na prowadzenie i nie oddali już go do samego końca - opisał trener Azotów, Marcin Kurowski.

- Faktycznie, spotkanie było podobne do tego sobotniego, jednak to my teraz mieliśmy trochę więcej szczęścia. Cieszę się, bo staliśmy pod ścianą. To nie jest łatwy przeciwnik, gra naprawdę bardzo przyzwoitą piłkę, twardo w obronie. My gramy podobnie, dlatego jest dużo spięć i walki w tej rywalizacji. Ale tak ma wyglądać, moim zdaniem, handball - ocenił szkoleniowiec zabrzan, Cezary Winkler.

Ważnym momentem, który niewątpliwie miał wpływ na dalsze losy spotkania, był uraz rozgrywającego Azotów, Dmytra Zinczuka. - To nam kompletnie pokrzyżowało szyki - przyznał Kurowski. Ukrainiec najprawdopodobniej będzie mógł zagrać w sobotnim meczu. - To chyba stłuczenie, więc dojdzie do siebie. To twardy gość, a przed nami praktycznie najważniejszy mecz w sezonie. Trzeba zacisnąć zęby i walczyć - podkreślił szkoleniowiec puławian.

Ćwierćfinałowa rywalizacja zabrzan z puławianami jest niezwykle zacięta. Oba dotychczasowe spotkania potwierdziły, że każde rozwiązanie jest możliwe. Faworytami będą jednak Azoty. NMC Powen jeszcze nigdy w Puławach nie wygrało. - Kto opanuje nerwy, kto nie pozwoli, by dopadł go w trakcie meczu przestój, podczas którego przeciwnik będzie mógł odskoczyć na 3-4 bramki, ten wygra - zapowiedział Winkler. - Gramy na mniej więcej wyrównanym poziomie. Niuanse mogą zadecydować. Szczęście, determinacja i chłodna głowa - kto się wykaże rozsądkiem i konsekwencją, ten wygra zawody - dodał do słów kolegi po fachu Kurowski.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również