Timing do poprawki, ale ogólnie nie było źle

26.07.2014
- Dla mnie gra w Polsce to będzie coś nowego, więc czy będziemy grać z polskim klubem, czy zagranicznym będzie to nowe wyzwanie - mówi Paweł Niewrzawa, rozgrywający Górnika Zabrze.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wczorajsze dwa mecze kontrolne z Tatranem Preszów były okazją do zobaczenia nowych zawodników Górnika Zabrze. Wśród pozyskanych niedawno zawodników jest m.in. Paweł Niewrzawa, który w poprzednim sezonie występował w klubie Bundesligi - TuS Nettelstedt-Luebbecke, do którego trafił z Vive Targów Kielce.

- Przeciwnik był z bardzo wysokiej pułki. Można powiedzieć, że zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę, bo to było nasze pierwsze starcie. W poniedziałek rozpoczęliśmy przygotowania, spokojnie wchodziliśmy w wysoką intensywność treningów. Tak naprawdę nie było czasu, żeby ustawić grę sześciu na sześciu. Zaczęliśmy z marszu i w pierwszym meczu było widać, że nie do końca się rozumieliśmy. Często były błędy podania, chwytu. W drugim pokazaliśmy, że potrafimy być kolektywem i że powoli się to wszystko zazębia. Mocniej staliśmy w obronie i wszystko się zaczęło układać - podsumowuje spotkania z mistrzem Słowacji.

Mimo że były to jedynie mecze towarzyskie, twardej walki nie brakowało. Najbardziej przekonali się o tym Aleksandr Tatarincew i Mariusz Jurasik, który otrzymał cios w oko. - Urazy w piłce ręcznej zdarzają się za każdym razem, to kontaktowy sport i trzeba być na to uczulonym. Mariusz miał kontakt z przeciwnikiem, został lekko uderzony w oko, ale diagnozy były pozytywne, to lekkie przetarcie i miejmy nadzieję, że Mariusz od poniedziałku będzie trenował z nami i wszystko będzie OK - trzyma kciuki za zdrowie kolegi z zespołu Niewrzawa.

Jak nowy gracz Górnika oceni swój występ? - Powiem szczerze, że byłem pozytywnie zaskoczony. Jak to mówią, taktyka w piłce ręcznej nie jest zbyt skomplikowana, akcje każdy w swojej karierze przerabiał, nie jest to coś całkiem nowego, aczkolwiek będzie trzeba trochę czasu poświęcić, by dograć tzw. timing. Na pewno nie wyglądało to źle, ale jeszcze dużo jest do poprawy - przyznaje.

Rywalizacje takie jak te wczorajsze przydadzą się przed drugą z rzędu próbą w europejskich pucharach. W poprzednim sezonie Górnik grał w Challenge Cup, z którego odpadł w 1/8 finału po rywalizacji z rumuńskim HC Odorhei. Tym razem "Trójkolorowi" będą walczyć w bardziej prestiżowym Pucharze EHF, a ich pierwszym przeciwnikiem będzie RK Zomimak z Macedonii. By móc powalczyć o fazę grupową tych rozgrywek, przydadzą się konfrontacje z drużynami, z którymi do tej pory nie było okazji grać.

- Zawodnicy od paru lat grają w lidze z tymi samymi zespołami i tak naprawdę jest mało okazji do konfrontacji z Europą. Dla mnie gra w Polsce to będzie coś nowego, więc czy będziemy grać z polskim klubem, czy zagranicznym, będzie to nowe wyzwanie, ale dla reszty chłopaków to fajne przetarcie przed EHF. Tam trafimy na podobne zespoły, równie silne jak Tatran - podkreśla rozgrywający.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również