Spora liczba kar NMC Powen. Czy wynikały one z nadmiernej gry faul?
20.10.2009
Zabrzanie łącznie otrzymali 20 minut kar. Wynik dość wysoki, ale najgorsze w tym wszystkim było to, że aż dwukrotnie były to podwójne osłabienia. - Wiadomo, że gdy gra się czterech na sześciu, to są nie tylko problemy w obronie, ale również i w ataku - tłumaczy Robert Nowakowski, szkoleniowiec NMC Powen. - Musimy się wystrzegać takich sytuacji. Będę jeszcze o tym rozmawiał z zespołem - dodaje.
Najwięcej pretensji można mieć jednak o kary, za zbyt dużą liczbę zawodników na boisku. A ten błąd został popełniony aż dwa razy. - Jeden biorę na siebie. Był straszny kocioł w strefie zmian. Mariusz Kempys przebiegał blisko ławki. Myślałem, że zszedł, posłałem więc do boju Dawida Chrapustę - wyjaśnia szkoleniowiec zabrzan. Po chwili jednak rozległ się gwizdek arbitrów i wprowadzony gracz musiał się ponownie udać na ławkę. Tym razem z dwuminutową karą.
- Druga sytuacja wynikała z tego, że Krzysiek Wojtynek chciał jak najszybciej pobiec do defensywy i nie zauważył, że nikt w czasie nie zszedł. Usprawiedliwiam go, aczkolwiek będziemy jeszcze teraz na to baczniej zwracać uwagę - zapowiada Nowakowski. - To jest karygodne. Na tym poziomie rozgrywkowym takie błędy nie mogą się nam przytrafiać! Będziemy musieli o tym porozmawiać na treningach - kończy Łukasz Kulak, rozgrywający NMC Powen. I trudno nie przyznać mu racji, bo choć w tym przypadku skończyło się szczęśliwie, to następnym razem, gdy i rywal będzie silniejszy, skutki mogą być opłakane.
Najwięcej pretensji można mieć jednak o kary, za zbyt dużą liczbę zawodników na boisku. A ten błąd został popełniony aż dwa razy. - Jeden biorę na siebie. Był straszny kocioł w strefie zmian. Mariusz Kempys przebiegał blisko ławki. Myślałem, że zszedł, posłałem więc do boju Dawida Chrapustę - wyjaśnia szkoleniowiec zabrzan. Po chwili jednak rozległ się gwizdek arbitrów i wprowadzony gracz musiał się ponownie udać na ławkę. Tym razem z dwuminutową karą.
- Druga sytuacja wynikała z tego, że Krzysiek Wojtynek chciał jak najszybciej pobiec do defensywy i nie zauważył, że nikt w czasie nie zszedł. Usprawiedliwiam go, aczkolwiek będziemy jeszcze teraz na to baczniej zwracać uwagę - zapowiada Nowakowski. - To jest karygodne. Na tym poziomie rozgrywkowym takie błędy nie mogą się nam przytrafiać! Będziemy musieli o tym porozmawiać na treningach - kończy Łukasz Kulak, rozgrywający NMC Powen. I trudno nie przyznać mu racji, bo choć w tym przypadku skończyło się szczęśliwie, to następnym razem, gdy i rywal będzie silniejszy, skutki mogą być opłakane.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych