"Solidnie przyczyniłem się do tego, że nie awansowaliśmy do półfinałów"
03.05.2013
NMC Powen Zabrze w najbliższy weekend rozpocznie walkę o miejsca 5-8. Na medale nie ma już bowiem szans. - Pierwszy raz, od kiedy gram w ekstraklasie, będę kończył sezon bez walki o medale i właściwie bez medalu, bo praktycznie od 1996 roku zawsze grałem w półfinale i zawsze miałem ten medal. Jest to gorzka sytuacja, ale taki jest urok sportu, że jak są wzloty, to każdy się cieszy, a po upadkach wręcz nie chce się trenować. Jeszcze kilka godzin po porażce w Puławach czułem, że odechciało mi się grać w piłkę ręczną, ale to u mnie dość typowa reakcja. Rano człowiek wstaje, bierze się w garść i zbiera się na trening - mówi Jurasik.
On sam ma do siebie sporo pretensji o mecze z Wisłą Puławy. - Był to jeden z moich najgorszych występów w minionych miesiącach. Ja też solidnie przyczyniłem się do tego, że nie awansowaliśmy do finałowej czwórki. Nie chcę wyrokować ile, ale zrobiłem kilka znaczących błędów w ataku. Maciej Stęczniewski złapał mnie trzy czy cztery razy, być może rzucałem z 9 metrów, ale nie miałem bloku ani obrońcy przy sobie, wystarczyło tylko trafić do bramki. Dołożyłem swoją negatywną cegiełkę do tego meczu w Puławach i myślę, że każdy poza Sebastianem Kickim może mieć po tym meczu pretensje do siebie, bo nikt nie zagrał na swoim poziomie - dodaje.
- Dwumecze charakteryzują się tym, że gdy gra się pierwszy mecz na wyjeździe, najkorzystniej jest go wygrać, a jeżeli przegrać, to jak najmniejszą ilością bramek. Dlatego jeżeli będziemy wygrywać jednym czy dwoma trafieniami lub jeśli wynik będzie na styku z lekkim wskazaniem na Szczecin, nie będziemy się wariacko spieszyć, żeby nie przegrać różnicą czterech czy pięciu trafień. Pamiętajmy, że to my jesteśmy faworytem i to my zajęliśmy wyższe miejsce po rundzie zasadniczej, a nie Pogoń Szczecin. Nie jedziemy tam przegrać jak najmniejszą ilością bramek, tylko po to, by odnieść zwycięstwo i następnie przypieczętować je na własnym terenie - kończy Mariusz Jurasik.
On sam ma do siebie sporo pretensji o mecze z Wisłą Puławy. - Był to jeden z moich najgorszych występów w minionych miesiącach. Ja też solidnie przyczyniłem się do tego, że nie awansowaliśmy do finałowej czwórki. Nie chcę wyrokować ile, ale zrobiłem kilka znaczących błędów w ataku. Maciej Stęczniewski złapał mnie trzy czy cztery razy, być może rzucałem z 9 metrów, ale nie miałem bloku ani obrońcy przy sobie, wystarczyło tylko trafić do bramki. Dołożyłem swoją negatywną cegiełkę do tego meczu w Puławach i myślę, że każdy poza Sebastianem Kickim może mieć po tym meczu pretensje do siebie, bo nikt nie zagrał na swoim poziomie - dodaje.
- Dwumecze charakteryzują się tym, że gdy gra się pierwszy mecz na wyjeździe, najkorzystniej jest go wygrać, a jeżeli przegrać, to jak najmniejszą ilością bramek. Dlatego jeżeli będziemy wygrywać jednym czy dwoma trafieniami lub jeśli wynik będzie na styku z lekkim wskazaniem na Szczecin, nie będziemy się wariacko spieszyć, żeby nie przegrać różnicą czterech czy pięciu trafień. Pamiętajmy, że to my jesteśmy faworytem i to my zajęliśmy wyższe miejsce po rundzie zasadniczej, a nie Pogoń Szczecin. Nie jedziemy tam przegrać jak najmniejszą ilością bramek, tylko po to, by odnieść zwycięstwo i następnie przypieczętować je na własnym terenie - kończy Mariusz Jurasik.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych