Rywalki zmieniały bramkarki, a skrzydłowa Zgody wciąż trafiała

12.01.2010
- Jak się rzuca i precyzyjnie, to zawsze wpadnie - Katarzyna Gleń, skrzydłowa Zgody, zdradza receptę na wykonywanie rzutów karnych, których w ostatnim spotkaniu wykorzystała dziewięć!
W pierwszych derbach Ślaska tego sezonu Zgoda pokonała na własnym parkiecie Ruch dziesięcioma bramkami. W sobotę rudzianki przyjechały do Chorzowa w roli faworytek i... do przerwy przegrywały siedmioma "oczkami". - Początek miałyśmy fatalny - wspomina Gleń. - Całe szczęście, że w drugiej odsłonie nastąpiło przebudzenie - dodaje. Przyjezdne zaczęły odrabiać straty, ale... - Nastąpił punkt zwrotny. W jednej chwili złapałyśmy trzy dwuminutowe kary i znów było ciężko - tłumaczy skrzydłowa, która popisała się nie lada wyczynem.

28-latka zdobyła dziewięć bramek i wszystkie z rzutów karnych. Miejscowe zmieniały bramkarki (w sumie trzy próbowały zatrzymać rywalkę), ale na nic to się zdało. Będąca w dobrej formie Gleń, co zaowocowało powołaniami do reprezentacji Polski, ani razu się nie pomyliła. - Jak się mocno rzuca i precyzyjnie, to zawsze wpadnie - uśmiecha się zawodniczka. - Musiałyśmy gonić wynik, dlatego nie mogłyśmy sobie pozwolić na niewykorzystanie tak dogodnych okazji - dodaje.

Pogoń była na tyle skuteczna, że w końcówce spotkania mogło dojść do remisu. - Szkoda tej akcji z ostatnich sekund. Niedosyt pozostał, ale same sobie jesteśmy winne przespaną pierwszą połową - kończy Gleń.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również