Rozgrywający Chrobrego: NMC Powen stać na "ósemkę"
12.11.2009
Przed meczem z Chrobrym sytuacja NMC Powen ponownie nie była zbyt komfortowa. Zabrzanie zamykali tabelę, mając w dorobku zaledwie dwa punkty. Dwa "oczka" więcej miał rywal beniaminka ekstraklasy i Śląsk Wrocław. Sobotnia wiktoria pozwoliła podopiecznym Roberta Nowakowskiego dołączyć do ich sobotniego przeciwnika, a także utrzymać różnicę do Śląska i ponownie włączyć się w walkę o utrzymanie. - Liga stała się w tym sezonie bardzo wyrównana. Poza dwoma najlepszymi zespołami, Vive Kielce i Wisłą Płock, każdy może wygrać z każdym - podkreśla Grzegorz Piotrowski, który w Głogowie wywalczył tytuł wicemistrza Polski.
I niewiele brakowało, by właśnie piłkarze ręczni z Zabrza pokazali, że punkty można zdobywać z teoretycznie silniejszymi rywalami. - Byliśmy blisko sprawienia niespodzianek w Kwidzyniu i w Puławach. Zagraliśmy dobrze w Lubinie. Tak więc porządnych występów było sporo - wyjaśnia Michał Szolc, grający menedżer NMC Powen, który w ostatnim meczu zdobył aż 10 bramek. - Jako starszy zawodnik muszę ciągnąć grę do przodu. Mam nadzieję, że młodsi wyciągną z tego odpowiednie wnioski.
O ile zabrzanie byli przed sezonem wymieniani w gronie zespołów, które będą walczyć o zachowanie ekstraklasowego statusu, o tyle kiepska forma zespołu z Dolnego Śląska jest sporym zaskoczeniem. - Nie ukrywamy, że jest to dla nas dziwna sytuacja, ale do końca sezonu pozostało jeszcze wiele spotkań. Zarówno my, jak i NMC Powen znajdujemy się w dolnej części tabeli, ale jednak uważam, że potencjał obu zespołów pozwala myśleć nawet o czołowej "ósemce" - podkreśla Piotrowski. W tej chwili, do obecnie zajmującego ostatnią pozycję premiowaną udziałem w play-off Piotrkowianina straty wynoszą zaledwie trzy punkty. Co więcej, w następnej kolejce szczypiorniści, występujący na co dzień w hali Pogoni, udadzą się właśnie do Piotrkowa Trybunalskiego.
- Coraz lepiej to wygląda. Nie tracimy już tylu sił w końcówkach. Nasza wytrzymałość zbliża się do tej, którą prezentują zespoły występujące w tej klasie rozgrywkowej. Wiadomo było, że na to, by uzyskać odpowiedni efekt, potrzebny był czas - wyjaśnia Nowakowski. Kolejnym pozytywem może być z pewnością to, że powoli do zespołu wracają kontuzjowani zawodnicy. - Sasza Bushkow miał uraz kostki i lada moment powinien być gotowy do gry - zapewnia Szolc. Z kolei problemy zdrowotne ma Krzysztof Wojtynek, który na piątkowym treningu przed meczem z Chrobrym poczuł ból w kolanie.
I niewiele brakowało, by właśnie piłkarze ręczni z Zabrza pokazali, że punkty można zdobywać z teoretycznie silniejszymi rywalami. - Byliśmy blisko sprawienia niespodzianek w Kwidzyniu i w Puławach. Zagraliśmy dobrze w Lubinie. Tak więc porządnych występów było sporo - wyjaśnia Michał Szolc, grający menedżer NMC Powen, który w ostatnim meczu zdobył aż 10 bramek. - Jako starszy zawodnik muszę ciągnąć grę do przodu. Mam nadzieję, że młodsi wyciągną z tego odpowiednie wnioski.
O ile zabrzanie byli przed sezonem wymieniani w gronie zespołów, które będą walczyć o zachowanie ekstraklasowego statusu, o tyle kiepska forma zespołu z Dolnego Śląska jest sporym zaskoczeniem. - Nie ukrywamy, że jest to dla nas dziwna sytuacja, ale do końca sezonu pozostało jeszcze wiele spotkań. Zarówno my, jak i NMC Powen znajdujemy się w dolnej części tabeli, ale jednak uważam, że potencjał obu zespołów pozwala myśleć nawet o czołowej "ósemce" - podkreśla Piotrowski. W tej chwili, do obecnie zajmującego ostatnią pozycję premiowaną udziałem w play-off Piotrkowianina straty wynoszą zaledwie trzy punkty. Co więcej, w następnej kolejce szczypiorniści, występujący na co dzień w hali Pogoni, udadzą się właśnie do Piotrkowa Trybunalskiego.
- Coraz lepiej to wygląda. Nie tracimy już tylu sił w końcówkach. Nasza wytrzymałość zbliża się do tej, którą prezentują zespoły występujące w tej klasie rozgrywkowej. Wiadomo było, że na to, by uzyskać odpowiedni efekt, potrzebny był czas - wyjaśnia Nowakowski. Kolejnym pozytywem może być z pewnością to, że powoli do zespołu wracają kontuzjowani zawodnicy. - Sasza Bushkow miał uraz kostki i lada moment powinien być gotowy do gry - zapewnia Szolc. Z kolei problemy zdrowotne ma Krzysztof Wojtynek, który na piątkowym treningu przed meczem z Chrobrym poczuł ból w kolanie.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych