Patrik Liljestrand: To dziwne, jak się wygrywa, a mimo to się nie awansuje
20.10.2014
W pierwszym spotkaniu Górnik przegrał w Mińsku 30-34. Strata nie była zbyt duża, więc wszyscy liczyli, że zabrzanie na własnym terenie zdołają ją odrobić z nawiązką. Zwłaszcza po udanym początku rewanżowego boju. - Zaczęliśmy wręcz znakomicie. Mateusz Kornecki bronił bardzo dobrze - przyznaje trener Patrik Liljestrand.
Im bliżej końca pierwszej połowy, tym Górnik grał gorzej. Zarówno w ofensywnie, jak i w defensywnie. Tylko jedną bramkę rzucił Mariusz Jurasik, w wielu sytuacjach także pozostali gracze "Trójkolorowych" nie grzeszyli skutecznością. Co innego przeciwnik, który do przerwy zdołał zmniejszyć prowadzenie gospodarzy do zaledwie jednej bramki.
- Rywale zaczęli grać lepiej od nas, mieli długą serię trafionych bramek. Musimy mieć lepszą obronę. Popełnialiśmy błędy, choć mieliśmy przeciwnika dość dobrze rozpracowanego - mówi szkoleniowiec Górnika. W rozpracowaniu SKA pomogły kontakty Aleksandra Buszkowa, białoruskiego skrzydłowego zabrzan.
Górnikowi zabrakło tylko jednej bramki, by wyrównać stan rywalizacji. Śląska drużyna wygrała, ale z takiego zwycięstwa nikt w Zabrzu się nie cieszył. - To trochę dziwne, jak się wygrywa, a mimo to się nie awansuje. Zwłaszcza w drugiej połowie zbyt dużo mieliśmy niewykorzystanych sytuacji, a przecież wiedzieliśmy, co będzie robił przeciwnik. W tej rozgrywce Mińsk okazał się - zasłużenie - lepszą drużyną - kończy Liljestrand, którego zespół może teraz skupić się na ligowych zmaganiach.
Im bliżej końca pierwszej połowy, tym Górnik grał gorzej. Zarówno w ofensywnie, jak i w defensywnie. Tylko jedną bramkę rzucił Mariusz Jurasik, w wielu sytuacjach także pozostali gracze "Trójkolorowych" nie grzeszyli skutecznością. Co innego przeciwnik, który do przerwy zdołał zmniejszyć prowadzenie gospodarzy do zaledwie jednej bramki.
- Rywale zaczęli grać lepiej od nas, mieli długą serię trafionych bramek. Musimy mieć lepszą obronę. Popełnialiśmy błędy, choć mieliśmy przeciwnika dość dobrze rozpracowanego - mówi szkoleniowiec Górnika. W rozpracowaniu SKA pomogły kontakty Aleksandra Buszkowa, białoruskiego skrzydłowego zabrzan.
Górnikowi zabrakło tylko jednej bramki, by wyrównać stan rywalizacji. Śląska drużyna wygrała, ale z takiego zwycięstwa nikt w Zabrzu się nie cieszył. - To trochę dziwne, jak się wygrywa, a mimo to się nie awansuje. Zwłaszcza w drugiej połowie zbyt dużo mieliśmy niewykorzystanych sytuacji, a przecież wiedzieliśmy, co będzie robił przeciwnik. W tej rozgrywce Mińsk okazał się - zasłużenie - lepszą drużyną - kończy Liljestrand, którego zespół może teraz skupić się na ligowych zmaganiach.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych