Patrik Liljestrand: Nie nazwałbym naszej formy optymalną

01.11.2014
Niecały tydzień został do ligowej potyczki Górnika Zabrze z Orlen Wisłą Płock. Mecz ten da odpowiedź, czy "Trójkolorowi" będą w stanie powalczyć z "Nafciarzami" o srebrny medal mistrzostw Polski.
Norbert Barczyk/Pressfocus
W tym sezonie Górnik przegrał tylko z Vive Tauronem Kielce. Porażkę z mistrzami Polski można było się spodziewać, ale odpadnięcie z Pucharu EHF po dwumeczu ze SKA Mińsk była uznana za niemiłą niespodziankę. Zabrzanom najwięcej obrywało się za grę w defensywie.

- W tym sezonie rozegraliśmy dziesięć spotkań, z czego osiem wygraliśmy, a w dwóch spotkały nas porażki. Nasza forma jest dość stabilna, ale nie nazwałbym jej optymalną. Z naszych przegranych meczów płynie jeden główny wniosek: musimy grać lepiej w obronie. Czasem zdarza nam się nie wykorzystać sytuacji w ataku, ale tutaj wszystko opiera się o defensywę - opowiada trener Patrik Liljestrand.

-  Początek meczu w Mińsku był dramatycznie zły. Rywale byli zdyscyplinowani i robili swoje, a my nie potrafiliśmy poukładać naszej gry w obronie. Udało nam się zwyciężyć u siebie, ale w rewanżu też powrócił problem złej defensywy. To trzeba poprawić, choć przy nieobecności wszystkich naszych kadrowiczów praca nad obroną w tak okrojonym składzie nie jest łatwa - przyznaje szkoleniowiec.

W przerwie na reprezentację, Górnik rozegrał dwa spotkania kontrolne z ZTR-em Zaporoże. Oba zakończyły się wygranymi zabrzan. Lepiej wyglądała gra w pierwszym pojedynku. - Przyznaję, że początek drugiego meczu był totalną katastrofą, ale potem pokazaliśmy, że stać nas na powrót do meczu w drugiej połowie. Przegrywaliśmy siedmioma, a skończyło się czterema do przodu. W tym tygodniu mieliśmy także dziewięć treningów. Jestem zadowolony z pracy, jaką wykonała cała drużyna - opisuje Szwed.
źródło: handballzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również