Ostatni mecz Przybylskiego

09.05.2009
Dziś w Koszalinie Krzysztof Przybylski po raz ostatni będzie dowodził szczypiornistkami Zgody. - Niestety, nie dane mi było dokończyć dzieła - trener skomentował decyzję o rozstaniu z rudzkim klubem.
Krzysztof Przybylski ze Zgodą związał się przed rozpoczęciem obecnego sezonu. Zastąpił Janusza Szymczyka, który rudzki klub trenował przez długich osiem lat. Zapewne jego następca nie myślał o takiej stabilizacji, ale też z pewnością nie przypuszczał, że jego przygoda w dzielnicy Bielszowice potrwa niespełna dwanaście miesięcy. - Starałem się w tym okresie wprowadzić nowe rozwiązania w grę Zgody. Poznałem dobrze zawodniczki, pozytywnie wpłynął ten czas pracy na mnie, jak i na piłkarki. Nowe doświadczenie - ocenia Przybylski.

Co spowodowało rozstanie? Jeden drobny, acz istotny fakt. Przybylski został bowiem jeszcze w ubiegłym roku selekcjonerem reprezentacji Polski. - Czy to przeszkadzało władzom Zgody? A muszę odpowiadać na to pytanie - uśmiecha się tajemniczo Przybylski. - W grudniu postanowiliśmy, że w klubie zostanę tylko do końca sezonu. Musiałem wybrać, a tu wybór mógł być tylko jeden. Reprezentacja to nobilitacja - dodaje selekcjoner reprezentacji Polski, który zdradził, że zawodniczkom informację o rozstaniu przekazał tuz po przegranych w play-off z Piotrcovią. - Pewnie niektóre się domyślały, ale inne były zaskoczone - przyznaje.

Sobotni rewanż z Politechniką jest ostatnim akcentem w pracy trenera Przybylskiego w Rudzie Śląskiej. U siebie Zgoda przegrała 24-25. - Nie zagramy w najsilniejszym składzie - martwi się jeszcze aktualny trener ekipy z Bielszowic.
źródło: DAN

Przeczytaj również