Olimpia - NMC Powen 19-31. Zabrzanie są drużyną z innej półki
19.08.2009
Już na początku Olimpia szybko zdobyła dwie bramki i nieoczekiwanie objęła prowadzenie. - Nie można rozpoczynać spotkania od trzech błędów technicznych. W lidze takie straty mogą się okazać bardziej brzemienne w skutkach - ze złością mówi Robert Nowakowski, trener NMC Powenu. - Myślę, że problem tkwił w nieodpowiedniej rozgrzewce - dodaje. - Inaczej by to wyglądało, gdybyśmy wykorzystali sytuacje, jakie sobie wypracowaliśmy w pierwszej fazie potyczki - twierdzi Michał Szolc, grający menedżer zespołu.
W końcu jednak goście zabrali się do roboty. Kontry Chodary i potężne rzuty Szolca szybko wyprowadziły zabrzan na kilkubramkowe prowadzenie. Olimpia poderwała się jeszcze raz do walki i po "bombie" Biernackiego traciła do rywala tylko jednego gola. - Ponownie próbowaliśmy obrony 5-1 i widać, że nadal nie wychodzi nam to najlepiej. Będziemy nadal pracować nad tym systemem - podkreśla Szolc. Później na parkiecie dominowali już tylko piłkarze ręczni NMC Powen. Świetnie do gry wprowadził się powracający po kontuzji Kryszeń, który w krótkim odstępie czasu zanotował cztery trafienia. - Chciałem zobaczyć jak prezentuje się po kontuzji i choć ma jeszcze braki motoryczne, to do kontry biegał bardzo dobrze - mówi Nowakowski.
Po przerwie jeszcze bardziej uwidoczniła się przewaga NMC Powen. - W pierwszej połowie nasza gra jeszcze jako tako wyglądała, druga odsłona była już zdecydowanie słabsza w naszym wykonaniu. Jesteśmy na innym etapie przygotowań. Rozgrywki I ligi startują o dwa tygodnie później niż ekstraklasy, stąd nie wytrzymaliśmy tego spotkania kondycyjnie. Dodatkowo mamy krótszą ławkę od zabrzan. W drużynie gości każdy kto pojawił się na parkiecie sporo wnosił do gry. Jest to drużyna z innej półki - wyjaśnia grający II trener Olimpii, Sławomir Szenkel.
W końcu jednak goście zabrali się do roboty. Kontry Chodary i potężne rzuty Szolca szybko wyprowadziły zabrzan na kilkubramkowe prowadzenie. Olimpia poderwała się jeszcze raz do walki i po "bombie" Biernackiego traciła do rywala tylko jednego gola. - Ponownie próbowaliśmy obrony 5-1 i widać, że nadal nie wychodzi nam to najlepiej. Będziemy nadal pracować nad tym systemem - podkreśla Szolc. Później na parkiecie dominowali już tylko piłkarze ręczni NMC Powen. Świetnie do gry wprowadził się powracający po kontuzji Kryszeń, który w krótkim odstępie czasu zanotował cztery trafienia. - Chciałem zobaczyć jak prezentuje się po kontuzji i choć ma jeszcze braki motoryczne, to do kontry biegał bardzo dobrze - mówi Nowakowski.
Po przerwie jeszcze bardziej uwidoczniła się przewaga NMC Powen. - W pierwszej połowie nasza gra jeszcze jako tako wyglądała, druga odsłona była już zdecydowanie słabsza w naszym wykonaniu. Jesteśmy na innym etapie przygotowań. Rozgrywki I ligi startują o dwa tygodnie później niż ekstraklasy, stąd nie wytrzymaliśmy tego spotkania kondycyjnie. Dodatkowo mamy krótszą ławkę od zabrzan. W drużynie gości każdy kto pojawił się na parkiecie sporo wnosił do gry. Jest to drużyna z innej półki - wyjaśnia grający II trener Olimpii, Sławomir Szenkel.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych