Nowy trener Górnika Zabrze: Znalazłem interesujące wyzwanie
17.07.2013
Liljestrand pracował ostatnio w II-ligowcu, TV Emsdetten, z którym awansował do I ligi. Został wybrany najlepszym trenerem rozgrywek. Teraz powalczy o to, by Górnik uzyskał lepszą lokatę niż w poprzednich dwóch latach. - Bundesliga to bez dyskusji najlepsza liga na świecie. Ale dla mnie ważniejsze jest, by robić coś ekscytującego. Pracowałem wiele lat w Niemczech, wiem o pracy tam bardzo dużo. W Emsdetten, gdzie prowadziłem zespół przez ostatnie dwa sezony, nie zgodziliśmy się co do tego, jak zespół ma wyglądać po awansie do Bundesligi. Jako trener zaś czuję się odpowiedzialny za to, jaki handball prezentuje. Nie mając na to wpływu, podjąłem decyzję o przyjeździe do Polski. Myślę, że znalazłem interesujące wyzwanie. Zabrze było dwa razy na szóstym miejscu, teraz chcemy zrobić krok lub dwa w górę, może na czwarte-trzecie miejsce - zapowiada szkoleniowiec zabrzańskich szczypiornistów.
Dla Szweda będzie to pierwszy kontakt z naszą ligą. Nie zna zawodników, ani języka. Mimo to, nie boi się wyzwania. - To ciekawe doświadczenie, choć na początku trochę stresujące. Ale to "dobry" stres, mobilizujący. Lubię zmieniać otoczenie. Myślę, że znacznie gorzej jest ciągle pracować w jednym miejscu, z tymi samymi zawodnikami. Uważam, że trener powinien zmieniać pracę, zaczynać co jakiś czas od zera. Mam okazję być zupełnie kimś innym niż byłem w Niemczech, robić wszystko, na co mam ochotę, po swojemu - mówi wicemistrz olimpijski z 1992 roku.
Zespół co prawda obcy, ale Liljestrand zna kilku zawodników, których teraz prowadzi. - Znam czterech, czy to z gry w Niemczech, czy w polskiej reprezentacji: Jurasika, Kubisztala, Nata i Kuchczyńskiego. W Emsdetten miałem polskiego asystenta. Nazywa się Jan Wolski, grał kiedyś w reprezentacji, jest jednym z moich najlepszych przyjaciół; wiele mi opowiedział i także dzięki jego opinii zdecydowałem się tutaj przyjechać - przyznaje trener Górnika.
Dla Szweda będzie to pierwszy kontakt z naszą ligą. Nie zna zawodników, ani języka. Mimo to, nie boi się wyzwania. - To ciekawe doświadczenie, choć na początku trochę stresujące. Ale to "dobry" stres, mobilizujący. Lubię zmieniać otoczenie. Myślę, że znacznie gorzej jest ciągle pracować w jednym miejscu, z tymi samymi zawodnikami. Uważam, że trener powinien zmieniać pracę, zaczynać co jakiś czas od zera. Mam okazję być zupełnie kimś innym niż byłem w Niemczech, robić wszystko, na co mam ochotę, po swojemu - mówi wicemistrz olimpijski z 1992 roku.
Zespół co prawda obcy, ale Liljestrand zna kilku zawodników, których teraz prowadzi. - Znam czterech, czy to z gry w Niemczech, czy w polskiej reprezentacji: Jurasika, Kubisztala, Nata i Kuchczyńskiego. W Emsdetten miałem polskiego asystenta. Nazywa się Jan Wolski, grał kiedyś w reprezentacji, jest jednym z moich najlepszych przyjaciół; wiele mi opowiedział i także dzięki jego opinii zdecydowałem się tutaj przyjechać - przyznaje trener Górnika.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych