W spotkaniu dwóch najlepszych zespołów I ligi, grupy B, to piłkarze NMC Powenu Zabrze pewnie pokazali, że to właśnie im należał się awans do ekstraklasy. Drużynie ASPR Zawadzkie sił starczyło tylko na pierwszą połowę.
NMC Powen - Zawadzkie 27-16. Bezdyskusyjna dominacja zabrzan
09.05.2009
Przed meczem wiceprezydent miasta Zabrze, Krzysztof Lewandowski, wręczył zabrzanom okazały puchar z okazji awansu do ekstraklasy. Również goście przygotowali pamiątkowy dyplom dla swoich rywali. Z kolei działacze Powenu wręczyli kwiaty wychowankowi klubu z Zabrza, Januszowi Bykowskiemu, który obecnie reprezentuje ASPR. Wszystkie te uroczystości mocno rozkojarzyły gospodarzy i pierwsze minuty to przewaga zawadczan.
Powen nie potrafił sforsować twardej defensywy ASPR-u i mało tego, że nie mógł pokonać Janika to jeszcze umożliwiał gościom przeprowadzanie kontr. - Popełnialiśmy błąd za błędem. Nasza postawa pozostawiała wiele do życzenia - wyjaśniał Robert Nowakowski, trener zabrzan. Gdy Kryszeń nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem zawadczan, a po chwili Swat trafił z rzutu karnego, goście uzyskali dwubramkowe prowadzenie. Sygnał do odrabiania strat dał Mogielnicki, który w krótkim odstępie czasu zdobył dwa gole. Po chwili trafił Kulak i na tablicy świetlnej pojawił się wynik remisowy.
Gospodarze poszli za ciosem i uzyskali prowadzenie po rzucie ze skrzydła w wykonaniu Kryszenia. Powen stopniowo powiększał swoją przewagę, a duża w tym zasługa Winklera, który bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Zabrzanie raz za razem pokazywali, że w starciu dwóch najlepszych ekip tej grupy, to właśnie oni są drużyną zdecydowanie lepszą. - Myślę, że nie pozostawiliśmy złudzeń, kto zasłużył na awans - mówił Michał Szolc, grający menedżer zespołu.
W końcówce na parkiecie dominowali już młodzi zabrzanie, którzy głodni gry, raz za razem z werwą biegali do kontr i powiększali przewagę. Pomagał im w tym rezerwowy bramkarz Powenu, Kicki. Od momentu, gdy pojawił się na parkiecie puścił zaledwie jeden strzał, broniąc wiele rzutów gości. - W drugiej połowie nasza gra wyglądała już dobrze i widać było, że mój zespół jest lepiej przygotowany kondycyjnie - podsumował Nowakowski.
Pod szatniami
[b]Robert Nowakowski[/b] (trener Powenu): To był mecz walki. O wyniku zadecydowała gra w obronie. My w tym elemencie dobrze zaprezentowaliśmy się dopiero po przerwie. Poprawiliśmy też naszą skuteczność i w przekroju całego spotkania okazaliśmy się zespołem zdecydowanie lepszym.
[b]Michał Szolc[/b] (grający menedżer Powenu): Gdy nie popełniamy prostych błędów, to nasza gra jest nieosiągalna dla przeciwników w tej lidze. To zresztą pokazało dzisiejsze spotkanie, w którym pokonaliśmy wicelidera aż 13 bramkami. Przegraliśmy pierwszy mecz z ASPR i chcieliśmy wziąć na nich rewanż.[b]
[/b]
Powen nie potrafił sforsować twardej defensywy ASPR-u i mało tego, że nie mógł pokonać Janika to jeszcze umożliwiał gościom przeprowadzanie kontr. - Popełnialiśmy błąd za błędem. Nasza postawa pozostawiała wiele do życzenia - wyjaśniał Robert Nowakowski, trener zabrzan. Gdy Kryszeń nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem zawadczan, a po chwili Swat trafił z rzutu karnego, goście uzyskali dwubramkowe prowadzenie. Sygnał do odrabiania strat dał Mogielnicki, który w krótkim odstępie czasu zdobył dwa gole. Po chwili trafił Kulak i na tablicy świetlnej pojawił się wynik remisowy.
Gospodarze poszli za ciosem i uzyskali prowadzenie po rzucie ze skrzydła w wykonaniu Kryszenia. Powen stopniowo powiększał swoją przewagę, a duża w tym zasługa Winklera, który bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Zabrzanie raz za razem pokazywali, że w starciu dwóch najlepszych ekip tej grupy, to właśnie oni są drużyną zdecydowanie lepszą. - Myślę, że nie pozostawiliśmy złudzeń, kto zasłużył na awans - mówił Michał Szolc, grający menedżer zespołu.
W końcówce na parkiecie dominowali już młodzi zabrzanie, którzy głodni gry, raz za razem z werwą biegali do kontr i powiększali przewagę. Pomagał im w tym rezerwowy bramkarz Powenu, Kicki. Od momentu, gdy pojawił się na parkiecie puścił zaledwie jeden strzał, broniąc wiele rzutów gości. - W drugiej połowie nasza gra wyglądała już dobrze i widać było, że mój zespół jest lepiej przygotowany kondycyjnie - podsumował Nowakowski.
Pod szatniami
[b]Robert Nowakowski[/b] (trener Powenu): To był mecz walki. O wyniku zadecydowała gra w obronie. My w tym elemencie dobrze zaprezentowaliśmy się dopiero po przerwie. Poprawiliśmy też naszą skuteczność i w przekroju całego spotkania okazaliśmy się zespołem zdecydowanie lepszym.
[b]Michał Szolc[/b] (grający menedżer Powenu): Gdy nie popełniamy prostych błędów, to nasza gra jest nieosiągalna dla przeciwników w tej lidze. To zresztą pokazało dzisiejsze spotkanie, w którym pokonaliśmy wicelidera aż 13 bramkami. Przegraliśmy pierwszy mecz z ASPR i chcieliśmy wziąć na nich rewanż.[b]
[/b]
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych