NMC Powen - Zagłębie 33-30. Jest piąte miejsce po rundzie zasadniczej!
23.03.2013
Mecz rozpoczął się zgodnie z planem - zabrzanie szybko uzyskali prowadzenie, które sukcesywnie powiększali, spotkanie było pod pełną kontrolą. Zadowolonym można było być ze skuteczności - 22 bramki w pierwszej połowie - i poczynań w defensywie. Gra była nie tylko skuteczna, ale też i efektowna. Dzięki Mariuszowi Jurasikowi kibice mogli przypomnieć sobie 2009 rok i rzut Artura Siódmiaka na mistrzostwach świata w pojedynku z Norwegią. "Józek" w podobnym stylu skierował piłkę do siatki rzutem... spod własnej bramki. Efektownego trafienia - i wielkiej owacji na trybunach - pozazdrościł koledze... Kazimierz Kotliński. Bramkarz zabrzan, który po raz kolejny odbił wiele piłek, rzucił jednak nieco gorzej od Jurasika.
Zagłębie Lubin przed przerwą nie było w stanie poradzić sobie z zabrzanami. "Miedziowi" nie wykorzystywali nawet gry w przewadze. NMC Powen rzuciło bramkę nawet wtedy, gdy na parkiecie... było o dwóch graczy gospodarzy mniej. Nic nie zapowiadało, by spotkanie mogło mieć inne oblicze w drugiej połowie i kibice ostrzyli sobie zęby na kolejny bramkowy rekord swoich ulubieńców.
Rekordu jednak nie było. Co więcej - Zagłębie w pewnym momencie było o krok od wyrównania! Przewaga topniała z minuty na minutę. Dość powiedzieć, że w ciągu dziewięciu minut gospodarze zdobyli zaledwie trzy bramki, przy siedmiu trafieniach gości. W bramce lubinian cuda wyczyniał Adam Malcher, dzięki czemu ekipa Dariusza Bobrka mogła kontrować, co też skutecznie czyniła.
Kluczowym momentem spotkania był rzut karny dla Zagłębia przy stanie 29-27. Skuteczną interwencją popisał się, zmieniający Kotlińskiego przy tym elemencie gry, Artur Banisz. Goście sprawiali wrażenie jakby ta sytuacja pozbawiła ich nadziei na, tak bardzo im potrzebne, zwycięstwo. Gospodarze szybko zdobyli dwie bramki, dzięki czemu już było pewne, że punkty zostaną w Zabrzu.
A dzięki nim NMC Powen awansowało na piątą pozycję w tabeli bowiem swój mecz zremisował MMTS Kwidzyn. Co ciekawe, remis tego zespołu z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski załamał lubinian, którzy spadli na dziewiąte miejsce, przez co zamiast w play offach, będą walczyć o utrzymanie.
Warto odnotować, że w zespole Cezarego Winklera zagrał Daniel Żółtak, który przez ostatnich kilka miesięcy zmagał się z kontuzją stawu kolanowego.
Zagłębie Lubin przed przerwą nie było w stanie poradzić sobie z zabrzanami. "Miedziowi" nie wykorzystywali nawet gry w przewadze. NMC Powen rzuciło bramkę nawet wtedy, gdy na parkiecie... było o dwóch graczy gospodarzy mniej. Nic nie zapowiadało, by spotkanie mogło mieć inne oblicze w drugiej połowie i kibice ostrzyli sobie zęby na kolejny bramkowy rekord swoich ulubieńców.
Rekordu jednak nie było. Co więcej - Zagłębie w pewnym momencie było o krok od wyrównania! Przewaga topniała z minuty na minutę. Dość powiedzieć, że w ciągu dziewięciu minut gospodarze zdobyli zaledwie trzy bramki, przy siedmiu trafieniach gości. W bramce lubinian cuda wyczyniał Adam Malcher, dzięki czemu ekipa Dariusza Bobrka mogła kontrować, co też skutecznie czyniła.
Kluczowym momentem spotkania był rzut karny dla Zagłębia przy stanie 29-27. Skuteczną interwencją popisał się, zmieniający Kotlińskiego przy tym elemencie gry, Artur Banisz. Goście sprawiali wrażenie jakby ta sytuacja pozbawiła ich nadziei na, tak bardzo im potrzebne, zwycięstwo. Gospodarze szybko zdobyli dwie bramki, dzięki czemu już było pewne, że punkty zostaną w Zabrzu.
A dzięki nim NMC Powen awansowało na piątą pozycję w tabeli bowiem swój mecz zremisował MMTS Kwidzyn. Co ciekawe, remis tego zespołu z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski załamał lubinian, którzy spadli na dziewiąte miejsce, przez co zamiast w play offach, będą walczyć o utrzymanie.
Warto odnotować, że w zespole Cezarego Winklera zagrał Daniel Żółtak, który przez ostatnich kilka miesięcy zmagał się z kontuzją stawu kolanowego.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych