NMC Powen - Wolsztyn 36-25. "Szampanów jeszcze nie mrozimy"
23.10.2010
Gdy zegar w hali "Pogoń" wskazywał 4:44, trener gości po raz pierwszy poprosił o minutę czasu. Było wówczas już 4-0, a gracze Wolsztyniaka mieli problemy z rozprowadzeniem niemal każdej swojej akcji. - Staramy się w każdym meczu mocno zacząć - podkreślał Sebastian Kicki.
Między innymi znakomita postawa golkipera zabrzan wybiła handball z głów piłkarzy z Wielkopolski, którzy po 10. minutach zawodów mieli na swoim koncie... jedno trafienie! - Przed przerwą, wspólnie z kolegami z defensywy grało mi się świetnie, ale już w drugiej odsłonie przepuściłem kilka piłek, które jak najbardziej były do obrony - przyznał samokrytycznie "Kicek".
Po zmianie stron przyjezdni rzucili się do odrabiania strat, choć może są to słowa nieco na wyrost... Zawodnicy NMC Powen bowiem - głównie za sprawą Adriana Niedośpiała - co rusz unosili ręce w geście triumfu. - Po raz kolejny zwyciężamy znaczną różnicą. Przeciwnik szukał z nami kontaktu, ale dobra dyspozycja obrony wybiła go z rytmu. Większość naszych szczypiornistów ma doświadczenie z ekstraklasy, a to zdecydowana korzyść wpływająca na układ w tabeli - dodał Niedośpiał, który z dziewięcioma bramkami został najskuteczniejszym graczem spotkania. Swoje zrobił Aleksandr Bushkov, który skutecznie egzekwował rzuty karne.
Na dziesięć minut przed końcem dwa gole Arkadiusza Kowalskiego w odstępie kilkudziesięciu sekund były gwoździem do trumny gości. Najwięcej emocji przyniosła jednak przedostatnia akcja meczu. Wtedy spiker poinformował, że zabrzanie mają w tym sezonie zdobytych 199 bramek. "Jubileuszowe" trafienie padło łupem Lesława Kąpy, który ustalił stan pojedynku.
- Teraz czas na gole numer 300, 400 i tak dalej - uśmiechał się Kicki. - Do awansu jednak daleka droga, a przed nami dwie derbowe potyczki (z Olimpią i Grunwaldem - przyp. red.). Szampanów z okazji awansu jeszcze więc nie mrozimy - zaznaczył bramkarz lidera I ligi.
Między innymi znakomita postawa golkipera zabrzan wybiła handball z głów piłkarzy z Wielkopolski, którzy po 10. minutach zawodów mieli na swoim koncie... jedno trafienie! - Przed przerwą, wspólnie z kolegami z defensywy grało mi się świetnie, ale już w drugiej odsłonie przepuściłem kilka piłek, które jak najbardziej były do obrony - przyznał samokrytycznie "Kicek".
Po zmianie stron przyjezdni rzucili się do odrabiania strat, choć może są to słowa nieco na wyrost... Zawodnicy NMC Powen bowiem - głównie za sprawą Adriana Niedośpiała - co rusz unosili ręce w geście triumfu. - Po raz kolejny zwyciężamy znaczną różnicą. Przeciwnik szukał z nami kontaktu, ale dobra dyspozycja obrony wybiła go z rytmu. Większość naszych szczypiornistów ma doświadczenie z ekstraklasy, a to zdecydowana korzyść wpływająca na układ w tabeli - dodał Niedośpiał, który z dziewięcioma bramkami został najskuteczniejszym graczem spotkania. Swoje zrobił Aleksandr Bushkov, który skutecznie egzekwował rzuty karne.
Na dziesięć minut przed końcem dwa gole Arkadiusza Kowalskiego w odstępie kilkudziesięciu sekund były gwoździem do trumny gości. Najwięcej emocji przyniosła jednak przedostatnia akcja meczu. Wtedy spiker poinformował, że zabrzanie mają w tym sezonie zdobytych 199 bramek. "Jubileuszowe" trafienie padło łupem Lesława Kąpy, który ustalił stan pojedynku.
- Teraz czas na gole numer 300, 400 i tak dalej - uśmiechał się Kicki. - Do awansu jednak daleka droga, a przed nami dwie derbowe potyczki (z Olimpią i Grunwaldem - przyp. red.). Szampanów z okazji awansu jeszcze więc nie mrozimy - zaznaczył bramkarz lidera I ligi.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych