NMC Powen - Wisła 35-18. Nawet rezerwowi zabrzan lepsi od rywali
15.05.2009
Spotkanie rozpoczęło się z 20-minutowym opóźnieniem, ponieważ goście utknęli w korku w drodze do Zabrza. Ich krótka rozgrzewka spowodowała, że źle "weszli" w pierwsze minuty potyczki. Gospodarze szybko objęli prowadzenie 4-0, a na parkiecie szalał Kulak, który w tym okresie zapisał trzy trafienia na swoim koncie.
To był dopiero początek strzeleckiego festiwalu zabrzan. Z każdą kolejną minutą NMC Powen coraz bardziej "odjeżdżał" rywalowi. Do Kulaka dołączył Rybarczyk i obaj naprzemiennie niepokoili golkipera Wisły. - Ekipa z Sandomierza przyjechała na spotkanie mocno rozluźniona, ponieważ była już pewna utrzymania. My z kolei bardzo chcieliśmy godnie pożegnać naszych kibiców i stąd aż taka różnica w wyniku - tłumaczył Nowakowski. Po jednej z kontr zakończonej rzutem skrzydłowego zabrzan na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 15-4. Jednak końcówka należała do przyjezdnych i zdołali oni częściowo odrobić straty.
Po przerwie dalej trwały "dożynki". Szkoleniowiec zabrzan wpuścił na parkiet zawodników rezerwowych, ale mimo to obraz gry nie uległ zmianie. Po kolei wprowadzani Lenartowicz, Płonka i Klementowicz "dziurawili" siatkę bramki gości. - Jestem zadowolony z postawy moich młodych podopiecznych. W pełni zrealizowali założenia taktycznie - podsumował występ zmienników trener NMC Powenu.
Po spotkaniu po raz kolejny trwała na parkiecie feta z okazji awansu. "Ofiarą" świętujących padł Marek Kąpa. Drugiemu trenerowi zabrzan zgolono wąsy i włosy. - Chyba najgorzej nie wyglądam. W każdym razie warto było, bo pokazaliśmy w tym sezonie bardzo dobrą grę - powiedział z zadowoleniem człowiek, który doskonale pamięta występy gospodarzy na parkietach najwyższej klasy rozgrywkowej.
Pod szatniami
[b]Robert Nowakowski[/b] (trener NMC Powenu): To był mecz o pietruszkę. Mimo to, chcieliśmy dobrze zakończyć sezon. Już w pierwszej połowie rozstrzygnęliśmy losy spotkania i po przerwie na parkiecie mogli pojawić się zawodnicy rezerwowi.
[b]Łukasz Kulak [/b](rozgrywający NMC Powenu): Nie mógł wystąpić Michał Szolc, ale poradziliśmy sobie bez niego. Tym meczem potwierdziliśmy naszą przewagę nad innymi zespołami. Udało mi się dobrze wejść w spotkanie i dzięki temu grało mi się później bardzo dobrze.
[b]Tomasz Rybarczyk[/b] (skrzydłowy NMC Powenu): Chcieliśmy na sam koniec udowodnić, że zasługujemy na ekstraklasę. Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że pierwszoplanowe role odegrali zawodnicy rezerwowi.
To był dopiero początek strzeleckiego festiwalu zabrzan. Z każdą kolejną minutą NMC Powen coraz bardziej "odjeżdżał" rywalowi. Do Kulaka dołączył Rybarczyk i obaj naprzemiennie niepokoili golkipera Wisły. - Ekipa z Sandomierza przyjechała na spotkanie mocno rozluźniona, ponieważ była już pewna utrzymania. My z kolei bardzo chcieliśmy godnie pożegnać naszych kibiców i stąd aż taka różnica w wyniku - tłumaczył Nowakowski. Po jednej z kontr zakończonej rzutem skrzydłowego zabrzan na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 15-4. Jednak końcówka należała do przyjezdnych i zdołali oni częściowo odrobić straty.
Po przerwie dalej trwały "dożynki". Szkoleniowiec zabrzan wpuścił na parkiet zawodników rezerwowych, ale mimo to obraz gry nie uległ zmianie. Po kolei wprowadzani Lenartowicz, Płonka i Klementowicz "dziurawili" siatkę bramki gości. - Jestem zadowolony z postawy moich młodych podopiecznych. W pełni zrealizowali założenia taktycznie - podsumował występ zmienników trener NMC Powenu.
Po spotkaniu po raz kolejny trwała na parkiecie feta z okazji awansu. "Ofiarą" świętujących padł Marek Kąpa. Drugiemu trenerowi zabrzan zgolono wąsy i włosy. - Chyba najgorzej nie wyglądam. W każdym razie warto było, bo pokazaliśmy w tym sezonie bardzo dobrą grę - powiedział z zadowoleniem człowiek, który doskonale pamięta występy gospodarzy na parkietach najwyższej klasy rozgrywkowej.
Pod szatniami
[b]Robert Nowakowski[/b] (trener NMC Powenu): To był mecz o pietruszkę. Mimo to, chcieliśmy dobrze zakończyć sezon. Już w pierwszej połowie rozstrzygnęliśmy losy spotkania i po przerwie na parkiecie mogli pojawić się zawodnicy rezerwowi.
[b]Łukasz Kulak [/b](rozgrywający NMC Powenu): Nie mógł wystąpić Michał Szolc, ale poradziliśmy sobie bez niego. Tym meczem potwierdziliśmy naszą przewagę nad innymi zespołami. Udało mi się dobrze wejść w spotkanie i dzięki temu grało mi się później bardzo dobrze.
[b]Tomasz Rybarczyk[/b] (skrzydłowy NMC Powenu): Chcieliśmy na sam koniec udowodnić, że zasługujemy na ekstraklasę. Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że pierwszoplanowe role odegrali zawodnicy rezerwowi.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych