NMC Powen - Traveland 22-25. Spóźniony finisz beniaminka z Zabrza

21.11.2009
- Olsztynianie byli najsilniejszym przeciwnikiem, który w tym sezonie gościł na naszym parkiecie - przyznał Michał Szolc, grający menedżer NMC Powen Zabrze, który uległ Travelandowi.
Już od początku spotkania zarysowała się przewaga wyżej sklasyfikowanych gości. Miejscowi popełniali wiele strat w ofensywie, a na ich jedną celną próbę olsztynianie odpowiadali trzema. Dlatego na tablicy wyników oglądaliśmy rezultaty: 1-3, 3-6, 4-9 i sytuacja zabrzan zaczęła robić się nieciekawa. - Od pierwszego zagrania sprawy przyjęły inny obrót niż założyliśmy sobie na przedmeczowej odprawie - kręcił głową Dawid Chrapusta, rozgrywający NMC Powen.

Poderwać swoich kompanów do śmielszych ataków próbował Michał Szolc, ale nawet jego celny rzut z... własnego pola karnego, nie doprowadził do rewolucji w poczynaniach swojej ekipy. - Nasz rywal był od nas po prostu lepszy sportowo. Za rzadko decydowaliśmy się na rzuty z drugiej linii. Próżno też było szukać elementów gry kombinacyjnej - martwił się grający menedżer beniaminka, a jednocześnie najskuteczniejszy szczypiornista całego pojedynku.

Kiedy niemal równo z syreną oznaczającą przerwę Mogielnicki zmniejszył straty do czterech goli, wydawało się, że w drugiej odsłonie gospodarze od początku ruszą do ataku. Stało się jednak inaczej, o czym najdobitniej świadczy fakt, że podopieczni Roberta Nowakowskiego przez dziesięć minut do bramki Travelandu trafili zaledwie raz... - Przez cały tydzień drużyna prezentuje się naprawdę nieźle. Dochodzi do meczu i... jak jest, każdy widzi - przyznał trener pokonanych.

Gdy przyjezdni - wchodząc pod pole karne przeciwnika niczym w masło - odskoczyli już na osiem "oczek", jasne było, że to oni wyjdą z tej batalii w glorii zwycięzców. - Jednak zabrzanie wysoko zawiesili nam poprzeczkę, co udowodniło tylko, że w tym sezonie w ekstraklasie nie ma słabych drużyn. Nadal będą groźni dla każdego - podkreślał zawodnik Travelandu,  Jacek Zyśk.

I dopiero, gdy jego koledzy musieli męczyć się w podwójnym osłabieniu, NMC Powen pokazał śląski charakter trzy razy z rzędu umieszczając piłkę w "świątyni" gości. Szkoda, że tak późno...
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również