NMC Powen - Piotrkowianin 35-28. Świetna postawa bramkarzy zabrzan
23.02.2013
Przed meczem mogło się wydawać, że będzie to niezwykle wyrównany mecz. Zabrzanie są co prawda wyżej w tabeli, ale goście z Piotrkowa w ostatnich spotkaniach spisywali się bardzo dobrze. Licząc razem z niezbyt honorowo zdobytymi punktami w spotkaniu z Wisłą Płock, goście mogli się pochwalić passą czterech zwycięstw z rzędu.
Pierwsza część spotkania była wyrównana, wynik oscylował w okolicach remisu. Na dowód tego można wspomnieć, że do 11. minuty oba zespoły rzuciły tylko osiem bramek. O ile w przypadku zabrzan był to efekt zwichrowanych celowników, tak mała ilość punktów gości to zasługa świetnie broniącego Artura Banisza, który bez wątpienia był jedną z najjaśniejszych, jeśli nie najjaśniejszą, gwiazdą dzisiejszego spotkania. Jak wyliczył trener Tadeusz Jednoróg, jego zespół nie wykorzystał aż siedmiu sytuacji sam na sam.
Jakby tego było mało, Piotrkowianin nie wykorzystał również czterech rzutów karnych - to jednak nie zasługa Banisza, a Kazimierza Kotlińskiego, który pojawiał się na boisku tylko wtedy, gdy sędziowie "nagradzali" gości tym elementem gry. Reprezentant Białorusi tylko raz dał się pokonać.
Zabrzanie z kolei z minuty na minutę zaczęli coraz lepiej celować, dzięki czemu jeszcze przed przerwą zdołali uzyskać przewagę czterech trafień. W drugiej części gry zawodnicy Cezarego Winklera zaczęli powiększać swój dorobek, co wprowadziło nerwowość w zespole gości. Nie tylko na boisku, ale też na ławce rezerwowych bowiem raz za razem piotrkowianie mieli pretensje do sędziów. W pewnym momencie gospodarze prowadzili aż 11 bramkami.
Piotrkowianin w końcówce co prawda zdołał nieco odrobić straty, była to jednak efekt kilku zmian trenera gospodarzy, a także zbyt dużego rozluźnienia w szeregach zabrzan. Piłkarze NMC Powen zaczęli grać za bardzo indywidualnie. A szkoda, bo była szansa na jeszcze efektowniejsze zwycięstwo.
Najwięcej bramek w spotkaniu rzucił Wojciech Trojanowski - 7. W szeregach śląskiej ekipy mianem najskuteczniejszego zawodnika podzieliło się aż czterech graczy - Witalij Natt, Mariusz Jurasik, Kamil Mokrzki i Aleksandr Buszkow, którzy bramkarza pokonywali po 5 razy.
Pierwsza część spotkania była wyrównana, wynik oscylował w okolicach remisu. Na dowód tego można wspomnieć, że do 11. minuty oba zespoły rzuciły tylko osiem bramek. O ile w przypadku zabrzan był to efekt zwichrowanych celowników, tak mała ilość punktów gości to zasługa świetnie broniącego Artura Banisza, który bez wątpienia był jedną z najjaśniejszych, jeśli nie najjaśniejszą, gwiazdą dzisiejszego spotkania. Jak wyliczył trener Tadeusz Jednoróg, jego zespół nie wykorzystał aż siedmiu sytuacji sam na sam.
Jakby tego było mało, Piotrkowianin nie wykorzystał również czterech rzutów karnych - to jednak nie zasługa Banisza, a Kazimierza Kotlińskiego, który pojawiał się na boisku tylko wtedy, gdy sędziowie "nagradzali" gości tym elementem gry. Reprezentant Białorusi tylko raz dał się pokonać.
Zabrzanie z kolei z minuty na minutę zaczęli coraz lepiej celować, dzięki czemu jeszcze przed przerwą zdołali uzyskać przewagę czterech trafień. W drugiej części gry zawodnicy Cezarego Winklera zaczęli powiększać swój dorobek, co wprowadziło nerwowość w zespole gości. Nie tylko na boisku, ale też na ławce rezerwowych bowiem raz za razem piotrkowianie mieli pretensje do sędziów. W pewnym momencie gospodarze prowadzili aż 11 bramkami.
Piotrkowianin w końcówce co prawda zdołał nieco odrobić straty, była to jednak efekt kilku zmian trenera gospodarzy, a także zbyt dużego rozluźnienia w szeregach zabrzan. Piłkarze NMC Powen zaczęli grać za bardzo indywidualnie. A szkoda, bo była szansa na jeszcze efektowniejsze zwycięstwo.
Najwięcej bramek w spotkaniu rzucił Wojciech Trojanowski - 7. W szeregach śląskiej ekipy mianem najskuteczniejszego zawodnika podzieliło się aż czterech graczy - Witalij Natt, Mariusz Jurasik, Kamil Mokrzki i Aleksandr Buszkow, którzy bramkarza pokonywali po 5 razy.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych