NMC Powen - Grunwald 44-29. Zabrzanie spełniają obietnice wyborcze!

13.11.2010
- Po takim pojedynku ciężko powiedzieć coś złego, bo gra się tak, jak przeciwnik pozwala - powiedział Krzysztof Przybylski. Lider z Zabrza pewnie pokonał u siebie zespół z Rudy Śląskiej.
"Skuteczni dla Zabrza" - taki napis widnieje na plakacie wyborczym Dariusza Mogielnickiego. I choć kołowy gospodarzy nie dotrwał do końca potyczki (z rozciętą pod okiem skórą opuścił parkiet), to jego koledzy skutecznością popisali się aż nadto! - Było to też zgodne z naszymi przedsezonowymi założeniami. Naszym celem jest awans do ekstraklasy i na razie ten plan wypełniamy w stu procentach.  Mieliśmy za sobą ciężki tydzień. Najpierw był mecz derbowy w Piekarach Śląskich, a później ciężki bój z Wisłą Płock w pucharach - przypomniał Krzysztof Przybylski, szkoleniowiec zabrzan, jak również... kandydat do Sejmiku Województwa Śląskiego.

NMC Powen przez cały czas trwania meczu kontrolował wynik, a wewnętrzny pojedynek o najskuteczniejszego gracza spotkania rozgrywali Adrian Niedośpiał i Aleksander Kryszeń. Obaj już do przerwy mieli na koncie po cztery trafienia. Po zmianie stron górą okazał się ten drugi, wygrywając 9-8. - Trzeba podkreślić, że oba zespoły mają różne cele. Wspólnie z Adrianem wywiązaliśmy się ze swojego zadania. Do awansu jednak droga daleka - zaznaczył Kryszeń.

Kilka pierwszych akcji z początku drugiej odsłony pozbawiło Grunwald wszelkich złudzeń... - Jako beniaminek musimy wygrywać przede wszystkim z dołem tabeli. Może oba kluby to nie "dwa światy", bo w Rudzie Śląskiej małymi kroczkami wszystko idzie do przodu - dodał Wojciech Klementowicz, skrzydłowy gości, który jest wypożyczony do Grunwaldu z drużyny z Zabrza.

Na uwagę zasługiwała precyzja rzutów Sebastiana Kickiego, który nie dość, że świetnie spisywał się we własnej bramce, to kilkukrotnie znakomicie wypatrzył dobrze ustawionych partnerów pod polem karnym rywala. - Na pewno było to efektowne. Po takim pojedynku ciężko powiedzieć coś złego, bo gra się tak, jak przeciwnik pozwala - podsumował Przybylski.

autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również