Nie ma lekko, znów trzeba grać. Na szczęście teraz u siebie

20.09.2014
W ciągu niecałego tygodnia szczypiorniści Górnika musieli rozegrać dwa mecze i pokonać autokarem trasę: Zabrze - Strumica - Zabrze - Puławy - Zabrze. Mimo to, zespół dalej wygrywa i nawet nie trapią go kontuzje.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
O siły obawiano się zwłaszcza w meczu z Azotami Puławy. Łatwo nie było, ale punkty - dzięki trafieniu Jurija Gromyko i dobrej postawie Mateusza Korneckiego w bramce, Górnik wygrał jednym golem. - To był prawdziwy spektakl piłki ręcznej. Najbardziej zadowoleni mogli być kibice zasiadający na trybunach w hali Azotów, bowiem obydwa zespoły stworzyły kapitalne widowisko - wspomina trener Patrik Liljestrand.

Dzisiaj zabrzanie rozegrają kolejne spotkanie - tym razem u siebie z MMTS-em Kwidzyn. Gdyby decydować miały tylko umiejętności sportowe, zabrzanie byliby zdecydowanym faworytem. Czy jednak gra co trzy dni i długie godziny spędzane w autokarze nie pozbawiły Górnika sił? Sztab szkoleniowy zapewnia, że takiego problemu nie ma.

- Nie widzę problemu z brakiem sił. Mamy energię, by powalczyć z Kwidzynem. W poprzednich spotkaniach staraliśmy się umiejętnie rozkładać obciążenia na cały zespół i dużo rotować składem. W dodatku zarówno przed, jak i po meczu w Puławach drużyna miała raczej lekkie treningi, bo przy takiej liczbie meczów nie było sensu ich dodatkowo obciążać. W tej chwili procentuje wysiłek i praca, którą wykonaliśmy w poprzednich tygodniach - opisuje Szwed.

Nie wiadomo, czy do dyspozycji trenera będzie Adam Twardo, który miał problemy z mięśniem dwugłowym. Do pełni sił wraca Tymoteusz Piątek, który miał złamany palec. Innych urazów w zespole nie ma. MMTS w tym sezonie ma na koncie jedno zwycięstwo i jedną porażkę. Początek dzisiejszego spotkania o godzinie 18:00.
źródło: handballzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również