Nasze reprezentantki odmawiają gry w kadrze. Dlaczego?!

30.03.2010
Najlepsze polskie szczypiornistki niechętnie przyjeżdżają na zgrupowania kadry. Ile ich jest? - Nazbierałoby się 7-8 zawodniczek - oznajmia selekcjoner Krzysztof Przybylski, który gra w środę o posadę.
To chyba najbardziej poważny problem naszej kobiecej reprezentacji. Nie może ona zostać zbudowana w oparciu o najlepsze zawodniczki, bo te unikają powołań. - Nie ma takiej chęci do gry w kadrze, jak kiedyś. Pewnie wpływ na to mają wyniki tego zespołu. Łatwiej dołączyć do drużyny, która wygrywa. Martwi nas ta sytuacja - przyznaje Marek Góralczyk i zaznacza, że od obecnego roku w życie weszły specjalne zapisy, które mają karać szczypiornistki, które wymigują się przed reprezentacją. - Dotąd te przepisy regulaminu nie zostały wykorzystane - dodaje sekretarz ZPRP.

Sceptycznie do pomysłu podchodzi Krzysztof Przybylski. - Gra z orzełkiem na piersi powinna być zaszczytem i honorem, a nie przymusem - tłumaczy, lecz te idealistyczne założenia już chyba dawno poszły w niepamięć. W kuluarach mówi się o sporze w temacie diet, które za każdy dzień pobierają zawodnicy i zawodniczki. Członkowie naszej męskiej reprezentacji inkasują 300 zł za 24 godziny poświęcone kadrze.

- Przypomnę jednak, że kadra wypromowała takich zawodników jak bracia Lijewscy. Dzięki niej grają oni teraz na Zachodzie i zarabiają porządne pieniądze - wskazuje Góralczyk.

Jutro nasze reprezentantki rozegrają w Chorzowie mecz eliminacyjny z Rosją.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również