Mocne słowa prezesa. "Nie przyjmuję do wiadomości hasła: nic się nie stało"

21.10.2014
- Mam wrażenie, że puchary niespecjalnie zainteresowały miasto, kibiców, a i co najgorsze chyba samych zawodników - mówi prezes szczypiornistów Górnika Zabrze, Bogdan Kmiecik.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Górnik był uważany za faworyta spotkań ze SKA Mińsk. W II rundzie Pucharu EHF lepsi - o zaledwie jedną bramkę - okazali się Białorusini. Prezes klubu jest rozczarowany postawą zawodników. - Nie przyjmuję do wiadomości popularnego hasła: "nic się nie stało". Stało się! O ile - w teorii - pierwszy mecz w Mińsku można uznać za wypadek przy pracy, o tyle rewanż we własnej hali pokazał nam, że jest problem. Zresztą już spotkanie w Kielcach zasygnalizowało, że coś się dzieje niedobrego. To co zaprezentowaliśmy w ostatnim kwadransie z Vive, to był poziom I ligi, a nie ekstraklasy. To było wręcz żenujące - ocenia Bogdan Kmiecik na oficjalnej stronie klubu.

- Puchary to był jeden z celów na ten sezon. Nigdy nie mówiliśmy, że chcemy wygrać te rozgrywki, bo wiemy w jakim miejscu jesteśmy. Ale zależało nam na wejściu do fazy grupowej, na szerszym pokazaniu klubu i miasta w Europie, na zwiększeniu prestiżu marki jaką jest Górnik. I co? I zaprzepaściliśmy to - z całym szacunkiem dla rywala - z drużyną, w której średnia wieku wynosi ok. 21 lat - mówi sternik Górnika.

Zabrzanom pozostaje teraz walka w lidze, gdzie mają zdobyć minimum brązowy medal. - Takie chwile skłaniają do refleksji, jak to wszystko ma wyglądać w przyszłości. Mam wrażenie, że puchary niespecjalnie zainteresowały miasto, kibiców, a i co najgorsze chyba samych zawodników. Trzeba się więc zastanowić czy to ma sens - przyznaje prezes, dodając, że wyciągnie konsekwencje bowiem nie zrealizowany zostanie jeden z celów na ten sezon.
źródło: handballzabrze.pl

Przeczytaj również