Mariusz Jurasik: Chcemy sprawić niespodziankę w play-offach
24.03.2013
NMC Powen Zabrze cennym zwycięstwem nad KGHM Metraco Zagłębiem Lubin zapewnił sobie piątą lokatę na finiszu sezonu zasadniczego PGNiG Ekstraligi Mężczyzn. Szczególnie dobrze gra podopiecznych Cezarego Winklera wyglądała przed przerwą. - Szkoda zwłaszcza początku sezonu, bo przegraliśmy 2-3 mecze na własne życzenie, a te zespoły są dziś pod nami. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Warto ćwiczyć, uczyć się i zbierać cenne doświadczenia - wskazuje Mariusz Jurasik, rozgrywający zabrzan.
Bardzo słabo z kolei szczypiorniści ze Śląska weszli w drugą odsłonę spotkania. - Doszło do tego, że przegrywaliśmy na początku drugiej połowy 4:10. Potem wdarła się w nasze szeregi jakaś nerwówka i daliśmy się podejść na jedną bramkę. Wydaje mi się, że wygraliśmy zasłużenie, bo potem znowu odskoczyliśmy na dziewięć punktów, ale po raz kolejny stanęliśmy. Coś się w naszej grze urwało - kręci głową z niedowierzaniem były reprezentant Polski.
Zawodnicy z Zabrza nie imponowali przede wszystkim skutecznością. - Nie rzucaliśmy w najprostszych sytuacjach. Ja sam nie trafiłem sam na sam, Patryk Kuchczyński też pomylił się rzucając ze skrzydła. Potem jeszcze dwie sytuacje dołożył Daniel Żółtak i Aleksandr Bushkou, który nie rzucił karnego. Tak być nie powinno, bo to wszystko musiały być bramki - irytuje się 36-latek.
- Lubin w drugiej połowie zagrał jak my w pierwszej. Pokazali nam, gdzie mamy jeszcze braki i musimy się wziąć za bary i jeszcze popracować, żeby te nasze mankamenty wyeliminować. Przede wszystkim trzeba się skupić na tym, żeby jak najmniej robić błędów technicznych. Jeśli w meczu robimy 16-18, to jest ich przynajmniej o połowę za dużo. Jak będzie ich na mecz 6-8, to każda drużyna w Polsce będzie miała z nami problem - przekonuje "Józek".
W play offach NMC Powen zmierzy się z ekipą z Puław, która rozgrywki zakończyła na czwartej lokacie, mając nad zabrzanami cztery punkty przewagi. - Teoretycznie nie jesteśmy faworytem tego spotkania, ale bardzo chcielibyśmy sprawić niespodziankę i znaleźć się w półfinale. Zadanie nie będzie łatwe, ale będziemy walczyć - zapewnia lider naszego zespołu.
Bardzo słabo z kolei szczypiorniści ze Śląska weszli w drugą odsłonę spotkania. - Doszło do tego, że przegrywaliśmy na początku drugiej połowy 4:10. Potem wdarła się w nasze szeregi jakaś nerwówka i daliśmy się podejść na jedną bramkę. Wydaje mi się, że wygraliśmy zasłużenie, bo potem znowu odskoczyliśmy na dziewięć punktów, ale po raz kolejny stanęliśmy. Coś się w naszej grze urwało - kręci głową z niedowierzaniem były reprezentant Polski.
Zawodnicy z Zabrza nie imponowali przede wszystkim skutecznością. - Nie rzucaliśmy w najprostszych sytuacjach. Ja sam nie trafiłem sam na sam, Patryk Kuchczyński też pomylił się rzucając ze skrzydła. Potem jeszcze dwie sytuacje dołożył Daniel Żółtak i Aleksandr Bushkou, który nie rzucił karnego. Tak być nie powinno, bo to wszystko musiały być bramki - irytuje się 36-latek.
- Lubin w drugiej połowie zagrał jak my w pierwszej. Pokazali nam, gdzie mamy jeszcze braki i musimy się wziąć za bary i jeszcze popracować, żeby te nasze mankamenty wyeliminować. Przede wszystkim trzeba się skupić na tym, żeby jak najmniej robić błędów technicznych. Jeśli w meczu robimy 16-18, to jest ich przynajmniej o połowę za dużo. Jak będzie ich na mecz 6-8, to każda drużyna w Polsce będzie miała z nami problem - przekonuje "Józek".
W play offach NMC Powen zmierzy się z ekipą z Puław, która rozgrywki zakończyła na czwartej lokacie, mając nad zabrzanami cztery punkty przewagi. - Teoretycznie nie jesteśmy faworytem tego spotkania, ale bardzo chcielibyśmy sprawić niespodziankę i znaleźć się w półfinale. Zadanie nie będzie łatwe, ale będziemy walczyć - zapewnia lider naszego zespołu.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych