Krzysztof Przybylski: Szanse na utrzymanie ekstraklasy są minimalne

17.03.2010
Wczoraj zajęcia z piłkarzami NMC Powen po raz pierwszy przeprowadził Krzysztof Przybylski. I od razu został rzucony na głęboką wodę. Przez problem, który w Zabrzu jest znany od dawna...
Chodzi o kłopoty kadrowe, które spędzały sen z powiek jego poprzednikowi, Robertowi Nowakowskiemu. - Ilość kontuzji w zespole może martwić. Tym bardziej, że podczas naszego pierwszego treningu rozpoczynałem zajęcia z 12-stką zawodników, a pod koniec ćwiczeń szczypiornistów zdolnych do gry było jeszcze mniej... - mówi Krzysztof Przybylski, który nie załamuje rąk przed nowym wyzwaniem. - Cieszy za to powrót do składu Mariusza Kempysa i Sebastiana Kickiego. Do pełnej sprawności dochodzi również Krzysztof Wojtynek - dodaje.

Zatrudnienie w Zabrzu Przybylskiego nie oznacza, że zrezygnuje on z prowadzenia reprezentacji kobiet, z którą współpracuje od 2008 roku. - Chociaż nie ukrywam, że jest to drobna kolizja interesów. Przez ponad pół roku nie byłem przecież związany z żadnym klubem, dlatego nieco zaskoczyła mnie propozycja włodarzy zespołu - podkreśla nowy szkoleniowiec NMC Powen.

Przybylski zdaje sobie sprawę, że misja utrzymania w elicie wydaje się niemal z pogranicza science-fiction. - Każdy przecież potrafi liczyć, a pięć punktów straty na finiszu rozgrywek to dystans szalenie trudny do odrobienia. Trzeba jasno powiedzieć, szanse na utrzymanie są minimalne - przyznaje trener, który nie musi się jednak obawiać ewentualnego zwolnienia  z racji spadku do I ligi. Z klubem z Zabrza podpisał bowiem kontrakt do czerwca 2011 roku.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również