Katowice - Tomaszów 1-1. Piękny strzał uratował punkty miejscowym
05.04.2009
Już w pierwszych minutach przyjezdne objęły prowadzenie. - Rywalki zaczęły bardzo agresywnie. Nam gra się nie układała. Nie mogłyśmy złapać rytmu i chwila nieuwagi sprawiła, że straciłyśmy gola - tłumaczyła Mariola Gepfert, pomocniczka z Katowic.
Postawę swoich zawodniczek chwalił za to Dariusz Kwiatkowski. - Początek w naszym wykonaniu był dobry. Szybko zdobyta bramka uspokoiła grę - powiedział trener. Po zmianie stron mina szkoleniowca jednak nie była już tak wesoła. - Niestety, z biegiem czasu chyba doszło do totalnego uśpienia. Przeciwniczki doprowadziły do wyrównania i straciliśmy bardzo ważne punkty - dodał.
Na listę strzelców wpisała się Stachnik. Jej uderzenie z 40 metrów było ozdobą całego spotkania. - Strzał zmierzał wprost pod poprzeczkę, ale można było go wybronić. Nasza bramkarka zrobiła jednak błąd i piłka wpadła do siatki - kręcił głową Kwiatkowski.
Przyjezdne chcąc wywieźć tak potrzebny komplet punktów przeprowadziły roszady w składzie. Na placu boju pojawiła się m.in. ich bezapelacyjna liderka Katarzyna Daleszczyk. Starała się jak mogła, ale widać, że jeszcze potrzeba jej ogrania.
- Rok przerwy zrobił swoje. Kasia dopiero wraca po ciężkiej kontuzji (zawodniczka miała zerwane więzadła w kolanie - przy. red.). Na razie gra "ogony”, ale wielka chwała, że potrafiła się podnieść. Musimy być cierpliwi, a znów będziemy mogli się cieszyć z jej bramek - zakończył szkoleniowiec z Tomaszowa Mazowieckiego.
Postawę swoich zawodniczek chwalił za to Dariusz Kwiatkowski. - Początek w naszym wykonaniu był dobry. Szybko zdobyta bramka uspokoiła grę - powiedział trener. Po zmianie stron mina szkoleniowca jednak nie była już tak wesoła. - Niestety, z biegiem czasu chyba doszło do totalnego uśpienia. Przeciwniczki doprowadziły do wyrównania i straciliśmy bardzo ważne punkty - dodał.
Na listę strzelców wpisała się Stachnik. Jej uderzenie z 40 metrów było ozdobą całego spotkania. - Strzał zmierzał wprost pod poprzeczkę, ale można było go wybronić. Nasza bramkarka zrobiła jednak błąd i piłka wpadła do siatki - kręcił głową Kwiatkowski.
Przyjezdne chcąc wywieźć tak potrzebny komplet punktów przeprowadziły roszady w składzie. Na placu boju pojawiła się m.in. ich bezapelacyjna liderka Katarzyna Daleszczyk. Starała się jak mogła, ale widać, że jeszcze potrzeba jej ogrania.
- Rok przerwy zrobił swoje. Kasia dopiero wraca po ciężkiej kontuzji (zawodniczka miała zerwane więzadła w kolanie - przy. red.). Na razie gra "ogony”, ale wielka chwała, że potrafiła się podnieść. Musimy być cierpliwi, a znów będziemy mogli się cieszyć z jej bramek - zakończył szkoleniowiec z Tomaszowa Mazowieckiego.
Polecane
Ekstraliga Kobiet
Przeczytaj również
25.03.2015
25.03.2015
Dwie kadrowiczki zagrają w święta
24.03.2015
24.03.2015
VIDEO: Mitech pewny i bramkostrzelny