Ile łączy Wisłę Płock z Zabrzem?

30.11.2009
Wisła Płock wysoko wygrała w Zabrzu z NMC Powen. To zwycięstwo było szczególne dla dwóch osób w ekipie gości, których dotychczasowe wspomnienia z tym miastem były diametralnie różne.
Urodził się w Zabrzu i tutaj też zaczynał swoją przygodę z piłką ręczna. Grał również w Olimpii Piekary Śląskie i Piotrkowianinie Piotrków Trybunalski. Przed sezonem trafił do Płocka, gdzie potwierdza swój talent strzelecki i po 13. kolejkach jest najskuteczniejszym zawodnikiem wicemistrza Polski. Arkadiusz Miszka, bo o nim mowa, wprawdzie w swoim rodzinnym mieście trafił do siatki tylko dwa razy, ale... - Myślę, że pokazałem się z dobrej strony. Mamy taki zespół, że każdy może zdobywać gole i nie jest ważne to, kto akurat okaże się w najlepszy w tym elemencie gry - podkreśla 29-letni zawodnik, którego dobrą postawę zauważył także Bogdan Wenta, selekcjoner kadry, powołując go na spotkania towarzyskie.

- Bardzo mi zależało, by się pokazać z dobrej strony, ponieważ pół hali, to byli ludzie którzy mnie znają - przyznaje Miszka. - Miło jest wrócić na "stare śmieci" - dodaje. Takich wspomnień z Zabrzem z pewnością nie mógł mieć Artur Góral, szkoleniowiec Wisły, a kiedyś jej podstawowy bramkarz. Choć pechowe dla niego zdarzenie miało miejsce w Płocku, to cała sytuacja wydarzyło się właśnie podczas meczu z ówczesną Pogonią.

Co się stało ponad 10 lat temu? W trakcie pojedynku ligowego Góral zderzył się z rywalem tak niefortunnie, że doznał otwartego złamania nogi i istniało zagrożenie, że dojdzie nawet do amputacji kończyny. - Ta sytuacja nauczyła mnie, że w życiu nie można się poddawać. Choć sporo straciłem przez tą kontuzję, m.in. nie wyjechałem grać zagranicę, to ostatecznie wyszedłem z tego cało i dane mi było jeszcze zagrać w drużynie narodowej - wspomina wielokrotny reprezentant kraju. - Zabrze już mi się źle nie kojarzy. W końcu teraz dane mi było tu wygrać - uśmiecha się tymczasowy szkoleniowiec płocczan.

Wisłę z Zabrzem łączy jeszcze jedna osoba. Chodzi o bramkarza Marcina Wicharego, wychowanka miejscowej Sparty, który jednak nie mógł wystąpić w meczu z NMC Powen z powodu nadwyrężonych więzadeł pobocznych i zadawnionego urazu łąkotki.
autor: Krzysztof Dębowski, Tomasz Mucha

Przeczytaj również