Górnik - Zomimak 36-25. Solidna zaliczka zabrzan przed rewanżem
06.09.2014
Podobnie jak to miało miejsce w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław, zabrzanie niezbyt dobrze weszli w mecz i wydawało się, że pozwolą zrobić z kolejnego bramkarza bohatera. Z czasem jednak Górnik rozegrał się i - głównie dzięki dobrej grze Marka Daćki - wyszedł na prowadzenie. W trakcie pierwszej połowy goście objęli prowadzenie jeszcze raz, gdy karę dwóch minut dostał Adrian Niedośpiał. Jak się później okazało, był to ostatni moment przewagi Macedończyków.
Na przerwę zabrzanie schodzili z dwubramkowym prowadzeniem, choć mało brakowało, by Górnik miał tylko o jeden punkt więcej. Praktycznie równo z syreną rzut spod własnej bramki oddał jeden z graczy gości, chcąc wykorzystać fakt, że z bramki wyszedł Sebastian Suchowicz, który zmienił rozpoczynającego mecz w wyjściowym składzie Sebastiana Kickiego. Piłka spadła jednak minimalnie obok bramki.
"Trójkolorowi" zdawali sobie sprawę, że niewielka wygrana w pierwszym spotkaniu może nie wystarczyć, by przejść do następnej fazy rozgrywek i twardo walczyli o jak największą liczbę trafień. Macedończyków stać było na wyrównaną walkę tylko przez kilka pierwszych minut. Kluczowym dla nich momentem była kontuzja Darko Janewa, który był wyróżniającą się postacią zespołu ze Strumicy. Co prawda obrotowy pod koniec spotkania wrócił na parkiet, ale prowadzenie zabrzan było już na tyle wysokie, że jedyną niewiadomą było, z jaką przewagą Górnik wyruszy na rewanż.
Wiarę we własny zespół stracił nawet trener Marjan Andonow, który przez całe spotkanie żywiołowo reagował na boiskowe poczynania. Przy wysokim prowadzeniu gospodarzy machnął ręką i uspokoił się do... końcowej syreny. Po zakończeniu meczu ruszył w kierunku sędziów z pretensjami. Rewanżowe spotkanie rozegrane zostanie za tydzień. Odnotować należy, że premierowy występ w barwach Górnika rozegrał Aleksandr Tatarincew, który pojawił się na parkiecie w drugiej połowie.
Na przerwę zabrzanie schodzili z dwubramkowym prowadzeniem, choć mało brakowało, by Górnik miał tylko o jeden punkt więcej. Praktycznie równo z syreną rzut spod własnej bramki oddał jeden z graczy gości, chcąc wykorzystać fakt, że z bramki wyszedł Sebastian Suchowicz, który zmienił rozpoczynającego mecz w wyjściowym składzie Sebastiana Kickiego. Piłka spadła jednak minimalnie obok bramki.
"Trójkolorowi" zdawali sobie sprawę, że niewielka wygrana w pierwszym spotkaniu może nie wystarczyć, by przejść do następnej fazy rozgrywek i twardo walczyli o jak największą liczbę trafień. Macedończyków stać było na wyrównaną walkę tylko przez kilka pierwszych minut. Kluczowym dla nich momentem była kontuzja Darko Janewa, który był wyróżniającą się postacią zespołu ze Strumicy. Co prawda obrotowy pod koniec spotkania wrócił na parkiet, ale prowadzenie zabrzan było już na tyle wysokie, że jedyną niewiadomą było, z jaką przewagą Górnik wyruszy na rewanż.
Wiarę we własny zespół stracił nawet trener Marjan Andonow, który przez całe spotkanie żywiołowo reagował na boiskowe poczynania. Przy wysokim prowadzeniu gospodarzy machnął ręką i uspokoił się do... końcowej syreny. Po zakończeniu meczu ruszył w kierunku sędziów z pretensjami. Rewanżowe spotkanie rozegrane zostanie za tydzień. Odnotować należy, że premierowy występ w barwach Górnika rozegrał Aleksandr Tatarincew, który pojawił się na parkiecie w drugiej połowie.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych