Górnik Zabrze pojechał do Belgii po awans. "Naszym największym rywalem..."
30.11.2013
Piłkarze ręczni z Zabrza nie mogą powiedzieć, że legitymują się dziś wysoką i stabilną formą. Górnik naprawdę dobre występy przewleka słabymi, przez co obraz śląskiej drużyny jest dziś zamazany. Nie ulega wątpliwości, że w lidze zabrzanie mogliby poczynać sobie zdecydowanie lepiej. Dziś rozstrzygnie się z kolei ich być albo nie być w Challenge Cup.
Podopieczni Patrika Liljestranda zmierzą się z Initią Hasselt, którą przed tygodniem pokonali we własnej hali 37-30. Każdy inny wynik niż porażka większą liczbą niż siedem bramek - promuje "Trójkolorowych" do kolejnej fazy rozgrywek. Przypomnijmy, że w lutym tego roku Belgom nie dała rady ekipa z Puław, dwukrotnie remisując. Górnik z kolei po zwycięstwie nad Initią w Puławach... przegrał.
- W Puławach zależało nam na tym, żeby od pierwszej minuty postawić na boisku swoje warunki. To nieźle funkcjonowało w pierwszej połowie, ale po przerwie coś się zacięło. Znowu szwankowała koncentracja, ale z problemem tym borykamy się od dłuższego czasu i nie umiemy sobie z tym poradzić - przyznaje Patryk Kuchczyński, skrzydłowy zabrzańskiej drużyny.
Reprezentant Polski grający w barwach Górnika nie ukrywa, że niestabilna forma jest bolączką zabrzan. - Naszym największym rywalem jesteśmy my sami. W każdym meczu staramy się koncentrować nie na grze przeciwnika, a głównie na sobie. Jeśli nasza gra będzie wyglądała dobrze, to nie my, a przeciwnik będzie miał powody do zmartwienia. Nasz zespół jest w budowie i cały czas pracujemy nad tym, żeby grać lepiej. Niestety słabsze mecze ciągle nam się zdarzają, ale robimy wszystko, żeby było ich coraz mniej - zapewnia "Chińczyk".
Podopieczni Patrika Liljestranda zmierzą się z Initią Hasselt, którą przed tygodniem pokonali we własnej hali 37-30. Każdy inny wynik niż porażka większą liczbą niż siedem bramek - promuje "Trójkolorowych" do kolejnej fazy rozgrywek. Przypomnijmy, że w lutym tego roku Belgom nie dała rady ekipa z Puław, dwukrotnie remisując. Górnik z kolei po zwycięstwie nad Initią w Puławach... przegrał.
- W Puławach zależało nam na tym, żeby od pierwszej minuty postawić na boisku swoje warunki. To nieźle funkcjonowało w pierwszej połowie, ale po przerwie coś się zacięło. Znowu szwankowała koncentracja, ale z problemem tym borykamy się od dłuższego czasu i nie umiemy sobie z tym poradzić - przyznaje Patryk Kuchczyński, skrzydłowy zabrzańskiej drużyny.
Reprezentant Polski grający w barwach Górnika nie ukrywa, że niestabilna forma jest bolączką zabrzan. - Naszym największym rywalem jesteśmy my sami. W każdym meczu staramy się koncentrować nie na grze przeciwnika, a głównie na sobie. Jeśli nasza gra będzie wyglądała dobrze, to nie my, a przeciwnik będzie miał powody do zmartwienia. Nasz zespół jest w budowie i cały czas pracujemy nad tym, żeby grać lepiej. Niestety słabsze mecze ciągle nam się zdarzają, ale robimy wszystko, żeby było ich coraz mniej - zapewnia "Chińczyk".
Śląska drużyna nie zamierza zlekceważyć belgijskiego rywala. - Initia po pierwszym spotkaniu nie ma nic do stracenia i nie odda nam meczu bez walki. Musimy się nastawić na ciężki bój i nie błądzić myślami gdzieś przy losowaniu do kolejnej rundy. W rewanżu w Belgii chcemy udowodnić, że stać nas na pewny awans - zapowiada gracz drużyny z Wolności.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych