Górnik Zabrze gotowy na "macedońskie piekło"

12.09.2014
- Mecz tutaj to zupełnie inna bajka. Kibice stwarzają bardzo gorącą atmosferę, a i na parkiecie mocno iskrzy. Przekonałem się o tym, bo już kilkukrotnie grałem w Macedonii. Czasem cuda się działy - przyznaje Jurij Gromyko.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Jurij Gromyko "rzutem na taśmę" dołączył do Górnika Zabrze. Kontrakt podpisał dzień przed spotkaniem ze Śląskiem Wrocław. Zawodnik szybko musiał się wkomponować w zespół, by pomóc drużynie w walce o drugą rundę Pucharu EHF. W pierwszym spotkaniu z HC Zomimak-M zabrzanie co prawda rzucili o 11 bramek więcej od rywala, ale wszyscy zdają sobie sprawę, że w Macedonii może być gorąco.

- Mecz tutaj to zupełnie inna bajka. Kibice stwarzają bardzo gorącą atmosferę, a i na parkiecie mocno iskrzy. Przekonałem się o tym, bo już kilkukrotnie grałem w Macedonii. Czasem cuda się działy. Nawet 11-bramkowa przewaga z pierwszego meczu nie jest bezpieczna - przyznaje dla "Sportu" Białorusin.

Zabrzanie szczególnie będą musieli uważać na Darko Janeva, który w pierwszym meczu napsuł zabrzanom sporo krwi. - Wiele podań szło właśnie do niego. To doświadczony zawodnik o dobrych warunkach fizycznych, który wie, co zrobić, jak dostanie piłkę. Podczas analizy wideo trener Patrik Liljestrand uczulał nas właśnie na zagrania do koła. Musimy go odciąć od piłek i wtedy siła rywala w ataku z pewnością zmaleje. Oczywiście nie możemy zapominać o wyjściach do drugiej linii, bo paru dobrych strzelców z dystansu też mają - podkreśla Gromyko.
źródło: SPORT

Przeczytaj również