Górnik - Śląsk 31-26. Udana inauguracja, ale jeszcze wiele trzeba poprawić

03.09.2014
Beniaminek z Wrocławia postawił trzeciej drużynie poprzedniego sezonu trudne warunki. Zawodnicy Górnika Zabrze dopiero w 19. minucie spotkania objęli prowadzenie, które udało im się powiększyć po przerwie. Bohaterami swoich zespołów byli bramkarze.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Do spotkania z beniaminkiem z Wrocławia Górnik podszedł osłabiony. O ile brak Tymoteusza Piątka był pewny, tak zaskoczeniem był brak w meczowej kadrze Aleksandra Tatarincewa. Okazało się, ze Rosjanina z gry wykluczyła choroba. Zaprezentował się za to Jurij Gromyko, który kontrakt z zabrzanami podpisał wczoraj.

Pierwsze minuty w wykonaniu gospodarzy były bardzo nerwowe. Zabrzanie nie radzili sobie z agresywną obroną Śląska, w dodatku wyśmienicie w bramce spisywał się Marcin Schodowski. Twarda gra w defensywie odbijała się sporą liczbą kar dla gości, ale nawet mimo tego, Górnik pierwszy raz wyszedł na prowadzenie dopiero w 19. minucie, gdy bramkarza gości pokonał niezawodny Mariusz Jurasik.

Kilka minut przed przerwą do bramki Górnika wszedł Sebastian Kicki. Była to dobra decyzja trenera Patrika Liljestranda bowiem ulubieniec zabrzańskich kibiców miał dzisiaj dobry dzień i odbijał zdecydowanie więcej piłek niż Mateusz Kornecki, który rozpoczął mecz. Między innymi dzięki tej zmianie gospodarzom udało się wyjść na kilkubramkowe prowadzenie.

Trzeba przyznać, że szczypiorniści z Wrocławia dzielnie walczyli o ligowe punkty i potrafili zbliżyć się do zabrzan na odległość dwóch bramek. Górnik jest jednak zbyt doświadczonym zespołem, by pozwolić odebrać sobie w takiej sytuacji zwycięstwo na własnym parkiecie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również