Górnik - Piotrkowianin 37-26. Outsider poległ, czas na mistrza Polski!
05.12.2013
Mecz z zamykającym tabelę PGNiG Superligi Mężczyzn Piotrkowianinem nie elektryzował kibiców i zawodników Górnika Zabrze. Hala przy Wolności wypełniła się mniej więcej w połowie, a podopieczni Patrika Liljestranda bez większych problemów udowodnili, że należą do ligowej czołówki.
Zacięte były jedynie pierwsze minuty gry, kiedy goście z Piotrkowa Trybunalskiego objęli na moment jednobramkowe prowadzenie. Utrzymywali je oni jednak raptem kilkanaście sekund, bo zabrzanie szybko wyrównali, a potem z minuty na minutę powiększali swoje prowadzenie. Po raz kolejny grę drużyny z Zabrza prowadzili Bartłomiej Tomczak i Michał Kubisztal. Wyróżniał się także Mariusz Jurasik, ale ten sporą część pierwszej połowy przesiedział na ławce rezerwowych, bo w jednej z akcji ofensywnych omal... nie złamał szczęki.
Górnik bez swojego lidera poradził sobie przyzwoicie i na przerwę schodził z siedmioma bramkami przewagi. Druga połowa wydawała się być formalnością i tak też się stało. Zabrzanie dominowali na boisku pod każdym względem i choć nie forsowali tempa, to w pierwszym kwadransie zdołali podwyższyć swoje prowadzenie do dziesięciu bramek. To całkowicie ustawiło mecz i ostatni kwadrans był jedynie oczekiwaniem na końcowy gwizdek sędziego. Gdy ten rozbrzmiewał - na tablicy wyników widniał wynik 37-26 na korzyść ekipy z Zabrza.
Obok wcześniej wspomnianych graczy ofensywnych na pochwały zasłużył także Mateusz Kornecki, młody bramkarz Górnika, który bramki swojego zespołu bronił praktycznie przez 40 minut. Obronił wtenczas kilka groźnych rzutów zawodników Piotrkowianina, niezwykle trudno było go też pokonać z rzutu karnego. Broniący zabrzańskiej bramki od początku weteran Sebastian Suchowicz również zaprezentował się co najmniej przyzwoicie.
To wszystko pozwala kibicom "Trójkolorowych" z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość. Już w niedzielę bowiem na Śląsk przyjedzie niepokonana dotąd w lidze drużyna Vive Targów Kielce. Co prawda pod względem bramek straconych zabrzanie mistrzowi Polski znacznie nie ustępują, ale o tym, że zespół ze stolicy województwa Świętokrzyskiego należy do ścisłej światowej czołówki świadczyć może fakt, że różnica bramek rzuconych dzieląca oba zespoły przed tą kolejką wynosiła bagatela 83...
- Nie będziemy faworytem tego meczu, ale na pewno tanio skóry nie sprzedamy. Dobra gra w obronie będzie kluczem do dobrego wyniku - ocenia Adam Twardo, gracz Górnika. - Musimy zagrać na 110 proc., żeby ten mecz wygrać. Vive to światowa czołówka i czeka nas bardzo trudne zadanie. Będziemy jednak gotowi - zapowiada Liljestrand.
Zacięte były jedynie pierwsze minuty gry, kiedy goście z Piotrkowa Trybunalskiego objęli na moment jednobramkowe prowadzenie. Utrzymywali je oni jednak raptem kilkanaście sekund, bo zabrzanie szybko wyrównali, a potem z minuty na minutę powiększali swoje prowadzenie. Po raz kolejny grę drużyny z Zabrza prowadzili Bartłomiej Tomczak i Michał Kubisztal. Wyróżniał się także Mariusz Jurasik, ale ten sporą część pierwszej połowy przesiedział na ławce rezerwowych, bo w jednej z akcji ofensywnych omal... nie złamał szczęki.
Górnik bez swojego lidera poradził sobie przyzwoicie i na przerwę schodził z siedmioma bramkami przewagi. Druga połowa wydawała się być formalnością i tak też się stało. Zabrzanie dominowali na boisku pod każdym względem i choć nie forsowali tempa, to w pierwszym kwadransie zdołali podwyższyć swoje prowadzenie do dziesięciu bramek. To całkowicie ustawiło mecz i ostatni kwadrans był jedynie oczekiwaniem na końcowy gwizdek sędziego. Gdy ten rozbrzmiewał - na tablicy wyników widniał wynik 37-26 na korzyść ekipy z Zabrza.
Obok wcześniej wspomnianych graczy ofensywnych na pochwały zasłużył także Mateusz Kornecki, młody bramkarz Górnika, który bramki swojego zespołu bronił praktycznie przez 40 minut. Obronił wtenczas kilka groźnych rzutów zawodników Piotrkowianina, niezwykle trudno było go też pokonać z rzutu karnego. Broniący zabrzańskiej bramki od początku weteran Sebastian Suchowicz również zaprezentował się co najmniej przyzwoicie.
To wszystko pozwala kibicom "Trójkolorowych" z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość. Już w niedzielę bowiem na Śląsk przyjedzie niepokonana dotąd w lidze drużyna Vive Targów Kielce. Co prawda pod względem bramek straconych zabrzanie mistrzowi Polski znacznie nie ustępują, ale o tym, że zespół ze stolicy województwa Świętokrzyskiego należy do ścisłej światowej czołówki świadczyć może fakt, że różnica bramek rzuconych dzieląca oba zespoły przed tą kolejką wynosiła bagatela 83...
- Nie będziemy faworytem tego meczu, ale na pewno tanio skóry nie sprzedamy. Dobra gra w obronie będzie kluczem do dobrego wyniku - ocenia Adam Twardo, gracz Górnika. - Musimy zagrać na 110 proc., żeby ten mecz wygrać. Vive to światowa czołówka i czeka nas bardzo trudne zadanie. Będziemy jednak gotowi - zapowiada Liljestrand.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych