Górnik - Gwardia 36-30. Piłkarze mają od kogo brać przykład
16.03.2014
Mimo że zabrzanie ostatnio imponują formą, to przed tym spotkaniem można było mieć pewne obawy - Gwardia zajmuje co prawda 10. miejsce w tabeli, ale ostatnio udowodniła, że stać ją na sprawianie niespodzianek, które cieszyły nie tylko kibiców z Opola, ale też i tych z Zabrza. Zespół prowadzony przez trenera Tadeusza Jednoroga pokonał niedawno Chrobrego Głogów i Azoty Puławy, czyli rywali "Trójkolorowych" w walce o jak najwyższą pozycję przed fazą play-off.
Pierwsze minuty dzisiejszego spotkania wskazywały na to, że opolanie i tym razem powalczą o sprawienie niespodzianki. Główną tego przyczyną była spora nerwowość w grze gospodarzy. Gdy zabrzanie opanowali nerwy, wszystko wróciło do normy - Górnik zaczął grać to, do czego przyzwyczaił kibiców w tym roku - skutecznie w ataku (Mariusz Jurasik rzucił aż 11 bramek) i twardo w obronie. Do tego wyśmienicie bronił Sebastian Kicki, którego interwencje miały prawo załamać gości z Opola.
Czteropunktową przewagę z pierwszej połowy udało się szybko powiększyć na początku drugiej odsłony. Gdy zawodnicy Górnika mieli osiem bramek przewagi, wiadomym było, że zabrzanie już tego meczu nie przegrają. Nawet mimo dwóch czerwonych kartek - najpierw z boiska wyleciał, za faul, Adam Twardo, a chwilę później za trzy dwuminutowe kary przedwcześnie występ skończył Łukasz Kandora.
W zespole z Opola przyzwoite zawody - nie pierwsze w tym sezonie - rozegrał Nenad Żeljić, którym podobno zabrzanie są zainteresowani. Serb popisał się kilkoma efektownymi zagraniami, rzucił też pięć bramek, co było drugim wynikiem w drużynie Gwardii. Więcej trafień - siedem - zanotował jedynie Michał Szolc.
Jedyną rzeczą, której może brakować zabrzanom to gorący doping. Do hali "Pogoń" przyjechała grupa kibiców z Opola, która głośno i efektownie dopingowała swoich zawodników. Gracze Górnika momentami mogli się czuć, jakby grali na wyjeździe...
Pierwsze minuty dzisiejszego spotkania wskazywały na to, że opolanie i tym razem powalczą o sprawienie niespodzianki. Główną tego przyczyną była spora nerwowość w grze gospodarzy. Gdy zabrzanie opanowali nerwy, wszystko wróciło do normy - Górnik zaczął grać to, do czego przyzwyczaił kibiców w tym roku - skutecznie w ataku (Mariusz Jurasik rzucił aż 11 bramek) i twardo w obronie. Do tego wyśmienicie bronił Sebastian Kicki, którego interwencje miały prawo załamać gości z Opola.
Czteropunktową przewagę z pierwszej połowy udało się szybko powiększyć na początku drugiej odsłony. Gdy zawodnicy Górnika mieli osiem bramek przewagi, wiadomym było, że zabrzanie już tego meczu nie przegrają. Nawet mimo dwóch czerwonych kartek - najpierw z boiska wyleciał, za faul, Adam Twardo, a chwilę później za trzy dwuminutowe kary przedwcześnie występ skończył Łukasz Kandora.
W zespole z Opola przyzwoite zawody - nie pierwsze w tym sezonie - rozegrał Nenad Żeljić, którym podobno zabrzanie są zainteresowani. Serb popisał się kilkoma efektownymi zagraniami, rzucił też pięć bramek, co było drugim wynikiem w drużynie Gwardii. Więcej trafień - siedem - zanotował jedynie Michał Szolc.
Jedyną rzeczą, której może brakować zabrzanom to gorący doping. Do hali "Pogoń" przyjechała grupa kibiców z Opola, która głośno i efektownie dopingowała swoich zawodników. Gracze Górnika momentami mogli się czuć, jakby grali na wyjeździe...
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych