Fortel szkoleniowca zabrzan. Posadził na ławce gwiazdę!

09.11.2009
Mariusz Kempys, były król strzelców polskiej ekstraklasy, rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Kontuzja? Słabsza dyspozycja? Nie. Zamierzone działanie, które zdało egzamin.
- Wiadomo, że przy takiej intensywności gry nie ma możliwości, by zawodnik wytrzymał cały mecz. Stąd postawiłem od pierwszych minut na Lesława Kąpę - wyjaśnia trener NMC Powen, Robert Nowakowski.

Dlaczego jednak już na samym początku? - Bo łatwiej młodemu zawodnikowi wejść w mecz, gdy pojawia się na parkiecie już od pierwszej minuty. Zdecydowanie trudniej jest sobie poradzić, gdy trzeba wejść z ławki w trakcie meczu. A sytuacja jeszcze bardziej komplikuje się, gdy mecz oscyluje wokół remisu - zaznacza trener zabrzan. Po spotkaniu z Chrobrym można z pełną świadomością powiedzieć, że ów manewr zdał egzamin.

Goście nie byli przygotowani na występ Kąpy i ten kilkoma nieszablonowymi podaniami umożliwił zdobycie goli kolegom, a raz nawet sam trafił do siatki. Z kolei po przerwie ujrzeliśmy już na parkiecie Kempysa. Rozgrywający NMC Powen rozpoczął z animuszem i szybko zdobył dwa gole po efektownych wyjściach w powietrze. W całym spotkaniu trafił do siatki cztery razy, przypominając o tym, że jeszcze dwa lata temu był królem strzelców.

To nie była jedyna roszada w tym spotkaniu, jaką zastosował Nowakowski. Po 30 minut zagrali obaj lewoskrzydłowi, Michał Chodara i Tomasz Rybarczyk. Ten pierwszy był bardzo dobrze dysponowany w pierwszej połowie i stąd mógł dziwić jego brak w drugiej odsłonie. - Założenie było takie, by dał z siebie wszystko. Tak się stało i stąd dokonałem zmiany - wyjaśnia szkoleniowiec zabrzan. Spadku jakości gry nie było, gdyż popularny "Ryba" także trafiał do siatki. - To są równorzędni zawodnicy i w tej sytuacji śmiało mogę rotować na tej pozycji - dodaje trener.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również