"Dopiero pod ściana potrafimy zrozumieć, że nie ma żartów"
18.02.2013
Bramkarka Ruchu i jej koleżanki nareszcie mogły być zadowolone. Spotkanie w Tczewie było bowiem ważne w kontekście walki o utrzymanie. - Zaczęło się bardzo kiepsko, bo od 1-4. Na szczęście ostatecznie zakończyło się wygraną i spadł nam kamień z serca. A jego ciężar był naprawdę spory. Nareszcie - przyznaje Zenon Łakomy, trener "Niebieskich".
Drużyna wreszcie zaprezentowała się tak, jak szkoleniowiec od niej oczekuje. - Zagraliśmy naprawdę niezłe spotkanie. Wypracowaliśmy cztery bramki przewagi do przerwy, a po zmianie stron dołożyliśmy kolejnych siedem na plus. To świadczy o tym, że jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. W końcu było widać pracę, którą do tej pory wykonaliśmy - cieszy się Łakomy.
Dobrze spisywała się szczególnie Jovana Jovović. - Kierowała zespołem tak, jak właśnie powinna. Praktycznie zagrała bez błędów technicznych i dobrze rozprowadzała piłkę. No i chwała Agnieszce Pieniowskiej i Natalii Lanuszny za wykończenie. Zresztą cała pierwsza szóstka w ataku zasługuje na brawa. To był chyba pierwszy mecz, w którym każda z dziewczyn punktowała - dodaje.
- Po meczu było widać, jak z dziewczyn zeszło ciśnienie. W końcu powrót do domu był wesoły, a nie jak dotychczas w minorowych nastrojach. Dobra postawa i zwycięstwo wlały w nas optymizm na kolejne dni. Teraz przed nami Final Four Pucharu Polski, co będzie sporym wydarzeniem. Później czeka nas dalsza walka o utrzymanie, bo o tym nie możemy zapominać - kończy Łakomy w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Drużyna wreszcie zaprezentowała się tak, jak szkoleniowiec od niej oczekuje. - Zagraliśmy naprawdę niezłe spotkanie. Wypracowaliśmy cztery bramki przewagi do przerwy, a po zmianie stron dołożyliśmy kolejnych siedem na plus. To świadczy o tym, że jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. W końcu było widać pracę, którą do tej pory wykonaliśmy - cieszy się Łakomy.
Dobrze spisywała się szczególnie Jovana Jovović. - Kierowała zespołem tak, jak właśnie powinna. Praktycznie zagrała bez błędów technicznych i dobrze rozprowadzała piłkę. No i chwała Agnieszce Pieniowskiej i Natalii Lanuszny za wykończenie. Zresztą cała pierwsza szóstka w ataku zasługuje na brawa. To był chyba pierwszy mecz, w którym każda z dziewczyn punktowała - dodaje.
- Po meczu było widać, jak z dziewczyn zeszło ciśnienie. W końcu powrót do domu był wesoły, a nie jak dotychczas w minorowych nastrojach. Dobra postawa i zwycięstwo wlały w nas optymizm na kolejne dni. Teraz przed nami Final Four Pucharu Polski, co będzie sporym wydarzeniem. Później czeka nas dalsza walka o utrzymanie, bo o tym nie możemy zapominać - kończy Łakomy w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych