Dlaczego zabrzanie przestali grać? "Problem tkwi w naszych głowach"

22.04.2013
W drugiej połowie spotkania z Azotami Puławy NMC Powen Zabrze prowadziło już czterema bramkami. Mimo to, trzeba było wracać na Śląsk w roli pokonanego. Szansa na rewanż już w środę.
W drugiej połowie spotkania zabrzanie prowadzili 18-14. I nagle przestali grać. Gracze z Puław zdobyli pięć bramek z rzędu. - Nie wiem, dlaczego wtedy zaczęliśmy się tak strasznie spieszyć i niecierpliwić z rozgrywaniem akcji. Mogliśmy grać bramka za bramkę, a zaczęliśmy grać tak, jakbyśmy chcieli wygrać różnicą dziesięciu trafień. Zabrakło opanowania i chłodnej głowy - mówi Kamil Mokrzki, który rzucił najwięcej bramek dla NMC - 5.

Rewanżowe spotkanie odbędzie się we wtorek. - Nie sądzę, żeby trener przewidywał odprawy taktyczne czy analizy meczów na wideo. Problem tkwi w naszych głowach i sami musimy go rozwiązać. Mamy do poprawienia zarówno grę w defensywie, bo straciliśmy za dużo bramek, jak i atak, na przykład w postaci niewykorzystanych karnych. Na szczęście nikt nie narzeka na żadne poważne kontuzje, więc w komplecie powalczymy o to, by wygrać na własnym terenie i wrócić na trzeci mecz do Puław - podkreśla Mokrzki.
źródło: NMC Powen Zabrze

Przeczytaj również