Były trener szczypiornistek "Niebieskich": Zapomniały jak się łapie piłkę!
15.10.2013
Piłkarki ręczne Ruchu Chorzów fatalnie rozpoczęły sezon PGNiG Superligi Kobiet. Szczypiornistki "Niebieskich" w sześciu pierwszych kolejkach doznały sześciu porażek i zamykają obecnie ligową tabelę, ze stratą czterech punktów do bezpiecznej strefy. Czarę goryczy przelała ostatnia klęska "Niebieskich" w Jeleniej Górze (28-42). po której do dymisji podał się trener chorzowianek Zdzisław Wąs.
Doświadczony szkoleniowiec nie zamierza być sentymentalny i postawę swoich byłych podopiecznych ocenia w sposób mocno rygorystyczny. - Ten zespół nauczył się przegrywać. Od kilkunastu miesięcy jest chłopcem do bicia. Przegrywa mentalnie. Walczy do czasu, gdy rywal nie odjeżdża na trzy-cztery bramki. Wtedy zaczyna się tragedia, głowy pustoszeją - ocenia Wąs.
Schedę po byłym trenerze piłkarek Ruchu przejął jego dotychczasowy asystent Michał Pastuszko. W opinii Wąsa czeka go sporo pracy, by drużyna z Chorzowa zaczęła wygrywać. - Mnożą się banalne błędy, jakby zawodniczki pierwszy raz miały piłkę w rękach. Okazało się, że pod nieobecność Agnieszki Podrygały reszta to podawaczki piłek. Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności. Najlepiej jak najszybciej oddać piłkę koleżance - dodaje w rozmowie ze "Sportem" Wąs.
O przełamanie chorzowianki powalczą w środę, we własnej hali podejmując Start Elbąg. Rywalki "Niebieskich" mają na koncie pięć rozegranych meczów, z których trzy wygrały i dwa przegrały. Daje im to na razie piątą lokatę, ze stratą dwóch oczek do miejsca na najniższym stopniu podium.
Więcej w "Sporcie"!
Doświadczony szkoleniowiec nie zamierza być sentymentalny i postawę swoich byłych podopiecznych ocenia w sposób mocno rygorystyczny. - Ten zespół nauczył się przegrywać. Od kilkunastu miesięcy jest chłopcem do bicia. Przegrywa mentalnie. Walczy do czasu, gdy rywal nie odjeżdża na trzy-cztery bramki. Wtedy zaczyna się tragedia, głowy pustoszeją - ocenia Wąs.
Schedę po byłym trenerze piłkarek Ruchu przejął jego dotychczasowy asystent Michał Pastuszko. W opinii Wąsa czeka go sporo pracy, by drużyna z Chorzowa zaczęła wygrywać. - Mnożą się banalne błędy, jakby zawodniczki pierwszy raz miały piłkę w rękach. Okazało się, że pod nieobecność Agnieszki Podrygały reszta to podawaczki piłek. Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności. Najlepiej jak najszybciej oddać piłkę koleżance - dodaje w rozmowie ze "Sportem" Wąs.
O przełamanie chorzowianki powalczą w środę, we własnej hali podejmując Start Elbąg. Rywalki "Niebieskich" mają na koncie pięć rozegranych meczów, z których trzy wygrały i dwa przegrały. Daje im to na razie piątą lokatę, ze stratą dwóch oczek do miejsca na najniższym stopniu podium.
Więcej w "Sporcie"!
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych