Znów mocno postraszył Raków. Gola nie strzelił, więc padł remis

04.05.2010
Adrian Mielec był bohaterem jesiennej konfrontacji Rakowa z Ruchem. Strzelił wtedy dwa gole, przyczyniając się do zwycięstwa "Cidrów" 2-1. W rewanżu też mógł postawić kropkę nad "i".
Wchodził na boisko w 46. minucie, zmieniając Sebastiana Gielzę. Ruch grał już w osłabieniu. Mielec nadał jednak nową jakość ofensywie miejscowych. Wspaniale asystował przy golu Dawida Jarki, zgrywając piłkę na środek pola karnego. - Ćwiczymy to na treningach. Wiedziałem, że tam będzie któryś z kolegów - podkreślał.

Już w doliczonym czasie gry - w jego piątej minucie - na swe barki wziął wykonanie rzutu wolnego z 18 metrów. Piłka poszybowała obok muru, ale także nieznacznie obok słupka bramki Rakowa. - Walnąłem "na siłę”, w miejsce, w którym zazwyczaj stoi bramkarz. Liczyłem, że go tym zaskoczę. Czasami w przeddzień meczu zostaję po zajęciach i ćwiczę takie uderzenia. Teraz jednak w piątek nie zrobiłem tego. Może dlatego nie wpadło? Szkoda - kajał się po końcowym gwizdku.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również