Złamany nos nie przeszkodził jej w dobrym występie
26.10.2009
AZS AWF Katowice do tej pory wygrał wszystkie spotkania w lidze i razem z zespołem BS PA-CO Bank Pabianice przewodzi w tabeli rozgrywek. Niewiele jednak brakowało, a podopieczne Adama Kubaszczyka ostatniego meczu wyjazdowego nie mogłyby wspominać zbyt dobrze. Pierwsza kwarta to wręcz deklasacja przyjezdnych, które zdobyły zaledwie sześć punktów i traciły do rywalek już 17 "oczek".
Niewiele lepiej sytuacja wyglądała po 30 minutach, AZS UMCS Lublin prowadził wówczas 14 punktami. W tym momencie na parkiecie pojawiła się Agnieszka Stawowska i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w tygodniu poprzedzającym sobotni mecz, zawodniczka doznała złamania nosa! - Stało się to na treningu we wtorek. Postanowiliśmy jednak, że na mecz pojadę i wezmę udział w rozgrzewce - wyjaśnia koszykarka.
- W przerwie meczu zgłosiłam trenerowi, że mogę wystąpić. Oczywiście na własną odpowiedzialność - podkreśla Stawowska. I jak się okazuje była to doskonała decyzja. Skrzydłowa AZS-u AWF-u trzy razy trafiła zza linii 6,25 m i znacząco przyczyniła się do tego, że katowiczanki zdecydowanie wygrały czwartą kwartę, a także całe spotkanie.
"Akademiczki" kolejne spotkanie rozegrają już w środę. - Oczywiście chcę w nim wystąpić. Złamany nos będzie się zrastał przez trzy tygodnie, ale ja nie chcę mieć przerwy w grze - podkreśla czołowa zawodniczka AZS-u AWF-u. - Na szczęście nie był konieczny zabieg chirurgiczny - dodaje z ulgą.
Niewiele lepiej sytuacja wyglądała po 30 minutach, AZS UMCS Lublin prowadził wówczas 14 punktami. W tym momencie na parkiecie pojawiła się Agnieszka Stawowska i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w tygodniu poprzedzającym sobotni mecz, zawodniczka doznała złamania nosa! - Stało się to na treningu we wtorek. Postanowiliśmy jednak, że na mecz pojadę i wezmę udział w rozgrzewce - wyjaśnia koszykarka.
- W przerwie meczu zgłosiłam trenerowi, że mogę wystąpić. Oczywiście na własną odpowiedzialność - podkreśla Stawowska. I jak się okazuje była to doskonała decyzja. Skrzydłowa AZS-u AWF-u trzy razy trafiła zza linii 6,25 m i znacząco przyczyniła się do tego, że katowiczanki zdecydowanie wygrały czwartą kwartę, a także całe spotkanie.
"Akademiczki" kolejne spotkanie rozegrają już w środę. - Oczywiście chcę w nim wystąpić. Złamany nos będzie się zrastał przez trzy tygodnie, ale ja nie chcę mieć przerwy w grze - podkreśla czołowa zawodniczka AZS-u AWF-u. - Na szczęście nie był konieczny zabieg chirurgiczny - dodaje z ulgą.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
02.12.2014
02.12.2014
Dzieciaki dostały pluszaki!
02.12.2014
02.12.2014
Radwan dołącza do Mingo
28.11.2014
28.11.2014
Misie na boisku!