Zawodnik Radzionkowa: Chyba jesteśmy frajerami

30.10.2011
Mecz z Flotą Świnoujście nie był pierwszym, w którym "Cidry" miały w garści trzy punkty, lecz nie potrafiły zdobyczy zachować do końca meczu. Identyczny scenariusz miały derby z GKS-em Katowice.
Całe zło w Radzionkowie rozpoczęło się... chwilę po bramce na 2-0. Zawodnicy Ruchu jeszcze się nie nacieszyli z jej strzelenia, kiedy Flota zdobyła gola kontaktowego. Zaznaczyć trzeba, że sytuacja była kuriozalna, a błąd popełnił przede wszystkim bramkarz Piotr Adamek.

- Znów zbrakło koncentracji przy rzucie wolnym. Mniejsza jednak z tym, jak piłka wpadła wtedy do siatki. Faktem jest, że daliśmy się zepchnąć do obrony, a powinniśmy w tym okresie oddalić grę od swojej bramki- przyznał Mateusz Mak. Piłkarz ten dwoił się i troił. Wywalczył rzut karny, następnie zaliczył piękną asystę przy golu brata.

Cóż z tego, skoro ostatecznie powodów do zadowolenia nie miał. - To się nie mieści w głowie! Możemy sobie pluć w brody... Nie pierwszy raz tracimy punkty w taki sposób. Jesteśmy chyba frajerami - dodał.

- Gdybyśmy mieli pięciu Piotrków Rockich, to nie byłoby problemów z utrzymaniem piłki na połowie przeciwnika - westchnął trener Artur Skowronek.


Jak "Cidry" w tym sezonie nie potrafiły utrzymać korzystnego wyniku do końcowego gwizdka?

Ruch Radzionków - GKS Katowice (z 2-0 na 2-2)
Zawisza Bydgoszcz - Ruch Radzionków (z 1-1 na 2-1 w 90 minucie)
KS Polkowice - Ruch Radzionków (z 1-1 na 3-1)
Ruch Radzionków - Flota Świnoujście (z 2-0 na 2-2 w 90 minucie)
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również