Zawodnicy Ruchu Radzionków mają dosyć "krzykaczy" z trybun

05.10.2011
Na stadionie przy Narutowicza nie słychać dopingu, bo ultrasi z młyna prowadzą "milczący protest". Za to upust swoim negatywnym emocjom dają starsi wiekiem kibice, którzy obrażają piłkarzy "Cidrów".
- Jesteśmy stąd, mieszkamy niedaleko stadionu, ale czasem... zwyczajnie mamy już dość. Co rusz słyszymy z trybun, że to "Giele są winni" - mówi Paweł Giel. - Ja chyba jestem trochę odporniejszy od brata. Gram w środku pola, ewentualny błąd, który przecież ma prawo się przydarzyć, nie jest tak jaskrawo widoczny, jak w przypadku Piotrka. Być może jedną z przyczyn jego skuteczności jest właśnie presja trybun? - zastanawia się.

- Nie dziwcie się potem, panowie "kibice", że nasi chłopcy po sezonie-dwóch gry w Ruchu czują się wypaleni i i chcą stąd uciekać - wskazuje prezes Tomasz Baran.

Na potwierdzenie tych słów... - Czasem tak sobie myślę, że jeśli obaj z Piotrem mamy się dalej piłkarsko rozwijać, musimy zmieni otoczenie - stwierdza Paweł Giel. A on na brak ofert minionego lata nie narzekał.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również