Zamiast przygotowywać się do rundy... leży do góry nogami

06.03.2009
Dariusz Rucki, pomocnik III-ligowej Walki Zabrze, powoli wraca do zdrowia po urazie. - Zaraz wznawiamy ligę, a ja nie zdążyłem jeszcze zagrać w tym roku w żadnym sparingu - rozkłada ręce 21-latek.
Duży pech spotkał na początku okresu przygotowawczego skrzydłowego zabrzan. Na jednym z pierwszych treningów Rucki został przez jednego z kolegów potraktowany w taki sposób, że do dziś nie jest w stanie kopnąć piłki. - Chodzi o naderwanie przyczepów łydki - wyjaśnia sam zainteresowany. - Zamiast szlifować formę na ligę, leżę do góry nogami. Mam nadzieję, że od poniedziałku będą już do dyspozycji trenera Kobiałki, ale nie zmienia to faktu, że na inaugurację i tak raczej nie zagram - dodaje wychowanek Gwarka Zabrze. Bez niego w składzie ekipa z Jaskółczej nie radziła sobie w sparingach za dobrze.

Nie wróży to najlepiej na drugą część sezonu. Z drugiej strony słabsza postawa nie może też zbytnio dziwić. W zimie z klubem pożegnała się bowiem część najlepszych zawodników. - Ligę wygra pewnie Ruch Radzionków, ale sprawa 2. miejsca cały czas jest otwarta. Zdajemy sobie sprawę z potencjału BKS-u Stal Bielsko-Biała czy LZS-u Leśnica, ale chcemy walczyć o awans. Naszym atutem w walce z najgroźniejszymi rywalami może być chociażby to, że podejmiemy ich na własnym terenie. Na Jaskółczej jesteśmy bardzo mocni - podkreśla Rucki, wskazując na statystykę. Jesienią Walka zdobyła u siebie 19 punktów w 8 meczach.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również