Zagłębie - Radzionków 0-0. Remis ze wskazaniem na Zagłębie
22.08.2009
Kibice zgromadzeni na Stadionie Ludowym nie obejrzeli bramek, ale na poziom meczu nie mogli narzekać. Obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko. Stroną dominującą było Zagłębie, ale Ruch także miał okazje, po których mógł zdobyć bramkę.
Najwięcej zagrożenia pod bramką radzionkowian stwarzał Lachowski. Piłkarz, który jeszcze w zeszłym sezonie grał przeciwko Ruchowi w barwach LZS-u Leśnica, raz po raz groźnie uderzał zza linii pola karnego. Po jednej z takich prób piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki strzeżonej przez Kiełpina.
Najlepszej okazji dla gości w pierwszej połowie nie wykorzystał Giel. W 37 minucie jego uderzenie sprzed linii pola karnego z kłopotami wyłapał Bensz. - Murawa była śliska, więc kopnąłem po ziemi. Nie wpadło, więc w drugiej połowie w niemal identycznej sytuacji już podawałem. Też bez efektu - kręcił głową 20-letni pomocnik.
Po przerwie przewaga gospodarzy wzrosła. Ruch ograniczał się do sporadycznych kontrataków, skupiając się na zabezpieczaniu tyłów. Wciąż aktywny był Lachowski, strzałów z dystansu próbował także Bodziony. Po jednej z akcji sosnowiczanie reklamowali zagranie piłki ręką w polu karnym Ruchu, ale sędzia zamiast karnego, odgwizdał rzut rożny.
Losy meczu w 87 minucie mógł rozstrzygnąć Jaromin, dla którego był to debiut w Zagłębiu. Były napastnik Polonii Bytom otrzymał idealne podanie od Marka, ale mimo że uderzał z pięciu metrów, wysoko przeniósł piłkę nad poprzeczką. - Nie wiem jak to mogło nie wpaść. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie - przyznał nabytek Zagłębia.
Najwięcej zagrożenia pod bramką radzionkowian stwarzał Lachowski. Piłkarz, który jeszcze w zeszłym sezonie grał przeciwko Ruchowi w barwach LZS-u Leśnica, raz po raz groźnie uderzał zza linii pola karnego. Po jednej z takich prób piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki strzeżonej przez Kiełpina.
Najlepszej okazji dla gości w pierwszej połowie nie wykorzystał Giel. W 37 minucie jego uderzenie sprzed linii pola karnego z kłopotami wyłapał Bensz. - Murawa była śliska, więc kopnąłem po ziemi. Nie wpadło, więc w drugiej połowie w niemal identycznej sytuacji już podawałem. Też bez efektu - kręcił głową 20-letni pomocnik.
Po przerwie przewaga gospodarzy wzrosła. Ruch ograniczał się do sporadycznych kontrataków, skupiając się na zabezpieczaniu tyłów. Wciąż aktywny był Lachowski, strzałów z dystansu próbował także Bodziony. Po jednej z akcji sosnowiczanie reklamowali zagranie piłki ręką w polu karnym Ruchu, ale sędzia zamiast karnego, odgwizdał rzut rożny.
Losy meczu w 87 minucie mógł rozstrzygnąć Jaromin, dla którego był to debiut w Zagłębiu. Były napastnik Polonii Bytom otrzymał idealne podanie od Marka, ale mimo że uderzał z pięciu metrów, wysoko przeniósł piłkę nad poprzeczką. - Nie wiem jak to mogło nie wpaść. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie - przyznał nabytek Zagłębia.
- Punkt w meczu z tak groźnym zespołem cieszy, ale to my byliśmy stroną dominującą i zasłużyliśmy na wygraną. Widać było, że Ruch czuł przed nami respekt. Nie rzucili się na nas, zabezpieczali defensywę. Rozegraliśmy naprawdę dobry mecz - mówił po meczu Dżenan Hosić, filar sosnowieckiej defensywy.
Pod szatniami
Marcin Lachowski (pomocnik Zagłębia): Zabrakło tylko i aż gola, który przypieczętowałby nasze zwycięstwo. Dziękujemy kibicom za wsparcie, cieszymy się, że aż tylu było ich dziś na meczu. Pokazaliśmy, że jesteśmy groźną drużyną. Gramy o awans i chcemy w każdym meczu wygrywać. Dziś się nie udało, ale jako pierwszy zespół urwaliśmy punkty liderowi.
Dżenan Hosić (obrońca Zagłębia): Spodziewaliśmy się, że Ruch zagra bardziej ofensywnie. Chyba oglądali nasze mecze na kasetach i wiedzieli, jak grać.
Jacek Wiśniewski (obrońca Ruchu): Nie graliśmy tego, co zawsze. Ale myślę, że to jedyny i ostatni mecz w tym sezonie, w którym nie prowadziliśmy gry, a robił to przeciwnik.
Dżenan Hosić (obrońca Zagłębia): Spodziewaliśmy się, że Ruch zagra bardziej ofensywnie. Chyba oglądali nasze mecze na kasetach i wiedzieli, jak grać.
Jacek Wiśniewski (obrońca Ruchu): Nie graliśmy tego, co zawsze. Ale myślę, że to jedyny i ostatni mecz w tym sezonie, w którym nie prowadziliśmy gry, a robił to przeciwnik.
Konferencja prasowa
Rafał Górak (trener Ruchu): Jesteśmy zadowoleni z tego, że wywalczyliśmy punkt w Sosnowcu. Spodziewaliśmy się trudnego meczu i taki on był. Zagłębie postawiło nam poprzeczkę bardzo wysoko. Cieszę się, że dawaliśmy sobie radę z naprawdę dobrze grającym dzisiaj rywalem. Jestem zadowolony, że nie straciliśmy trzech punktów i cieszę się, że utrzymaliśmy przewagę nad Zagłębiem, bo uważam, że to będzie nasz główny przeciwnik w walce o awans.
Piotr Pierścionek (trener Zagłębia): Jestem zadowolony z gry mojego zespołu. Podejmowaliśmy lidera, zespół bardzo doświadczony. Długimi fragmentami to my nadawaliśmy ton wydarzeniom na boisku. Szkoda sytuacji Huberta, to mogło być ukoronowanie jego debiutu. Cieszę się, że grając od początku z czterema młodzieżowcami byliśmy bardzo blisko wygranej. Dziękuję chłopakom za walkę i zaangażowanie. Do szczęścia zabrakło niewiele, ale remis z taką drużyną jak Ruch musi cieszyć.
Piotr Pierścionek (trener Zagłębia): Jestem zadowolony z gry mojego zespołu. Podejmowaliśmy lidera, zespół bardzo doświadczony. Długimi fragmentami to my nadawaliśmy ton wydarzeniom na boisku. Szkoda sytuacji Huberta, to mogło być ukoronowanie jego debiutu. Cieszę się, że grając od początku z czterema młodzieżowcami byliśmy bardzo blisko wygranej. Dziękuję chłopakom za walkę i zaangażowanie. Do szczęścia zabrakło niewiele, ale remis z taką drużyną jak Ruch musi cieszyć.
Polecane
II liga
Przeczytaj również
20.10.2015
20.10.2015
Nowy zawodnik MKS-u. Miał grać w NBA!
16.10.2015
16.10.2015
Magia pomoże dąbrowskim koszykarzom?