Zadyma w Świnoujściu. "Wiśnia" musiał rozdzielać piłkarzy

12.10.2010
Pod koniec meczu Floty Świnoujście z Ruchem Radzionków doszło do małej awantury na boisku. Zaczęło się na słownej przepychance, a skończyło na interwencji Jacka Wiśniewskiego.
Na kilka minut przed kończącym zawody gwizdkiem arbitra doszło do kolejnego pojedynku Tomasza Rzepki i Ensara Arifovicia. - To było ich 10 starcie, a Arifović po raz 9 symulował uraz. Otrzymaliśmy rzut z autu. Tomek, nie namyślając się wiele, ściągną rywala za nogę z boiska - opisuje Rafał Górak, trener "Cidrów". - Wkurzały mnie te jego ciągłe "płacze" - tłumaczy Rzepka.

Do zawodników podbiegł kierownik Floty, Leszek Zakrzewski. - "Co robisz?" zawołałem do zawodnika gości. Odpyskował mi w niegrzeczny sposób, więc nie wytrzymałem i go odepchnąłem - opowiada. Wtedy do boju ruszyli piłkarze obu zespołów. Także ci rezerwowi. Sędziowie stracili kontrolę nad zdarzeniem. Wtedy pomógł im... Jacek Wiśniewski. - Rozgonił towarzystwo. Sytuacja się rozładowała - mówi Zakrzewski. A mecz można było w spokoju dokończyć.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również