Zadyma na sparingu "Cidrów". Trener bramkę musiał sobie... wyobrazić

05.02.2011
Radzionkowianie przegrali wczoraj z Wisłą Płock. To nie zmartwiło trenera Skowronka, bo Ruch zagrał poprawnie. Zaciętą rywalizację toczą o miejsce w bramce Łukasz Skorpuski i Marcin Suchański.
Wczoraj obaj puścili po jednym golu, ale trener "Cidrów"  wielkich pretensji nie miał. Mimo że "Suchy", który bronił w pierwszej połowie, nie złapał piłki uderzonej bezpośrednio z rzutu wolnego spod linii bocznej... - Warunki były anormalne. Straciliśmy tę bramkę w prosty i głupi sposób. Przez wiatr, piłka wędrowała w powietrzu w jedną i drugą stronę - relacjonuje szkoleniowiec.

Z powodu zamieci śnieżnej, która rozpętała się pod koniec pierwszej połowy, trener radzionkowian może sobie też tylko wyobrazić, jak... padła druga bramka. - Nie widziałem w tym śniegu ani strzelca gola, ani piłki. Zresztą moi chłopcy też, dlatego ją straciliśmy... - mruży oko.

Generalnie, mimo dwubramkowej porażki, z występu swoich zawodników może być zadowolony. - Pokazaliśmy się z dobrej strony. Obraz gry został trochę zamazany przez pogodę. Jeśli chodzi o dotychczasowe przygotowania do rundy, realizujemy to, co sobie nakreśliłem - podsumowuje.

A wracając do rywalizacji o miejsce między słupkami. Ta toczyć się będzie prawdopodobnie do ostatnich chwil przez wznowieniem rozgrywek. - Sprawę stawiam bardzo jasno. Pozycja numer 1 jest otwarta dla wszystkich. Nawet dla Piotra Adamka, który dziś wystąpi w sparingu Śląskiej Ligi Juniorów z GKS-em Katowice -  mówi Skowronek.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również