Zabrze - Lublin 68-77

08.02.2009
W meczu na szczycie II ligi grupy C, MKKS Zabrze uległ liderowi rozgrywek, Startowi Lublin. Goście mimo sporego osłabienia zaprezentowali się bardzo dobrze i zasłużenie odnieśli zwycięstwo.
Goście przyjechali do Zabrza poważnie osłabieni. W ich szeregach, z różnych powodów, nie mogli wystąpić: Kowalski, Fijak, Borkowski i Repeć. Mimo to, początek spotkania miał dość wyrównany. Po celnej "trójce" i kontrze w wykonaniu Balcerzaka, zabrzanie objęli prowadzenie 9-7. W tym momencie przyjezdni rozpoczęli festiwal strzelecki. Do końca pierwszej połowy trafili aż osiem razy zza linii 6,25 m i to pozwoliło im wyraźnie odskoczyć. Motorem napędowym ofensywnych poczynań lublinian był Michał Sikora. Rozgrywający Startu popisywał się nie tylko celnymi rzutami, ale również wejściami pod kosz, które rozbijały obronę zabrzan.

W przerwie meczu w szatni gospodarzy musiały paść mocne słowa, gdyż na parkiecie ujrzeliśmy odmieniony zespół. Rzut za trzy Pawlika i dwie akcje Motyla pozwoliły w ciągu zaledwie jednej minuty zniwelować straty do jednego "oczka". Najszybciej zareagował Sikora i lublinianie ponownie odskoczyli. Podopieczni Mariusza Niedbalskiego nie dawali za wygraną. Uaktywnił się kapitan MKKS-u, Grzegorz Zadęcki, który w  trzeciej kwarcie zdobył 10 punktów. Po bardzo dobrym bloku Kruka i kontrze w wykonaniu wspomnianego Zadęckiego, zabrzanie wyszli ponownie na prowadzenie.

Na 3 minuty przed końcem Pawlik trafił dwa rzuty osobiste i zabrzanie mieli pięć punktów przewagi. Wydawało się, że już nic złego w tym spotkaniu nie może im się stać. Jednak gospodarze już do końca meczu nie zdobyli ani jednego "oczka". Bohaterem lublinian został Samborski. To jego rzuty najpierw doprowadziły do remisu, a następnie przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść gości. Zawodnicy MKKS-u próbowali jeszcze faulować, ale to tylko powiększało rozmiary wygranej podopiecznych Piotra Karolaka.

Pod szatniami
[b]
Grzegorz Zadęcki [/b](skrzydłowy MKKS-u): Przegraliśmy mecz na własne życzenie. Mając pięć punktów więcej, gdy do końca pozostaje tak niewiele czasu, nie można sobie pozwolić na błędy. Start grał w okrojonym składzie, powinniśmy ich przycisnąć i powiększyć przewagę. W końcówce niepotrzebnie faulowaliśmy.

Głos trenerów

[b]Mariusz Niedbalski[/b] (trener MKKS-u): W pierwszej połowie mój zespół był totalnie sparaliżowany. Broniliśmy na miękkich nogach, a Start bez problemu to wykorzystał rzucając do przerwy aż osiem "trójek". Druga połowa była już lepsza. Wyszliśmy nawet na prowadzenie, ale brak koncentracji spowodował, że ostatecznie przegraliśmy. Lublinianie to bardzo dobry zespół i jeśli chcemy z nimi wygrywać, to czeka nas sporo pracy.
[b]
Piotr Karolak [/b](trener Startu): Brakowało nam trzech wysokich zawodników w tym spotkaniu, dlatego tym bardziej cieszymy się z wygranej. Zespół pokazał charakter. O zwycięstwie zadecydowało większe doświadczenie moich podopiecznych. Po raz kolejny notujemy na wyjeździe lepszą skuteczność w rzutach z dystansu niż na własnym parkiecie. Nie wiem czym to jest spowodowane.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również