Zabrze - Chorzów 79-88. Miejscowych "sparaliżował" awans

07.03.2009
- Mieliśmy chorzowian "na widelcu", ale niestety zabrakło sił w końcówce meczu - podsumował derbowy pojedynek trener MKKS-u, Mariusz Niedbalski.
Spotkanie rozpoczęło się od nieoczekiwanego prowadzenia gości, którzy na parkiecie prezentowali się dojrzalej i pewniej od rywali z Zabrza. Dopiero "trójka" Kruka doprowadziła do zniwelowania strat. Niestety dla zawodnika zabrzan, był to jego... jedyny celny rzut w meczu. Miejscowi prezentowali niebywałą nieskuteczność pod koszem Alby. Po drugim błędzie kroków, trener gospodarzy poprosił o czas. Doprowadziło to do zmniejszenia wyniku do 4 "oczek".

Drugą odsłonę gry rozpoczął festiwal rzutów za 3 punkty. Po stronie MKKS-u trafiali Zadęcki i Balcerzak (oba rzuty w ciągu pierwszej minuty kwarty), a w odpowiedzi zza linii 6,25 cm nie mylili się Palicki i Jesionek. Później obserwowaliśmy grę "kosz za kosz", a obie drużyny postawiły na atak. Na przerwę chorzowscy koszykarze schodzili z 5-punktową zaliczką. Po niej, zdecydowanie lepiej prezentowali się podopieczni Mariusza Niedbalskiego. Raz za razem trafiał Gembus i po pół godzinie meczu zabrzanie objęli wreszcie prowadzenie.

Gdy wydawało się, że historia z pierwszej rundy może się powtórzyć - MKKS wygrał z Albą 20 punktami - do roboty wzięli się goście. Bardzo mądra gra Chamery (Alba) i Motyla (MKKS) sprawiła, że prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Więcej sił zachowali jednak chorzowianie, którzy w ostatnich pięciu minutach całkowicie zdominowali wydarzenia na parkiecie. Popełnili też mniej niewymuszonych strat i dowieźli cenne zwycięstwo do końca.

Pod szatniami

[b]Mariusz Niedbalski[/b] (trener MKKS-u): W przypadku wygranej, awansowalibyśmy do fazy play-off. Mam wrażenie, że słowo "awans" sparaliżowało moich zawodników. Muszę znaleźć przyczynę słabej gry i szybko ją wyeliminować.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również