Z Ruchem i Piastem wywalczył pięć awansów. Komu kibicuje jutro?

29.10.2010
Gdy Adam Kompała grał w Radzionkowie i Gliwicach, Ruch i Piast po raz pierwszy awansowały do ekstraklasy. - Fajnie, gdyby jutro wygrały "Cidry". Byłaby niespodzianka - twierdzi "Kompi".
Kompała, który przed kilkoma miesiącami zakończył karierę, zapisał się w historii obu klubów. Z "Cidrami" i "Piastunkami" cieszył się w sumie z pięciu awansów. - Bardzo bym chciał być na jutrzejszym spotkaniu, ale to raczej niemożliwe. Właśnie się przeprowadzam. No, chyba że żona udzieli mi małej dyspensy - śmieje się.

Wynik nie będzie mu obojętny. - Radzionków potrzebuje punktów, by się utrzymać. Piast - by awansować. Remis odpada. Komu będę kibicował? Kibicował to będę Górnikowi w niedzielę, gdy zagra z Legią. A dziś... bliższy sercu będzie mi Ruch. Fajnie, gdyby wygrał. Byłaby niespodzianka - twierdzi "Kompi", który nigdy nie ukrywa miłości do zabrzańskiego klubu. Z "Cidrami" też był jednak na dobre i na złe.

W Radzionkowie przeżył cztery awanse. W 1998 roku ten najważniejszy - do ekstraklasy. Dziesięć lat później powtórzył ten sukces jako piłkarz Piasta. A potem... niespodziewanie wrócił do "Cidrów", wprowadzając je ponownie na zaplecze ekstraklasy. Różnice w funkcjonowaniu obu klubów? - Przede wszystkim w organizacji. W Gliwicach wszystko był poukładane, zawodnik nie musiał się o nic martwić. Gorzej to wyglądało w Radzionkowie. Choćby z tego względu, że Ruch nie ma własnego stadionu, a do tego klub nękały problemy finansowe - wspomina.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również