"Z chorobą łyżwiarza figurowego trudno o sensację"

07.11.2009
Zagrają z niepokonaną drużyną i to na wyjeździe. - Dla nas ważniejsze będą jednak następne spotkania - przyznaje przed starciem w Gorzowie Wielkopolskim trener ROW-u, Mirosław Orczyk.
Patrząc na to, co prezentują w bieżących rozgrywkach podopieczne Orczyka, szanse na sprawienie niespodzianki są minimalne. - Gospodarze nie dopuszczą do sensacji, bo chcą być drużyną numer jeden przed playoffami. To teren trudny dla najlepszych w tej lidze. Doskonała publiczność i świetna atmosfera do gry w koszykówkę. Mają doświadczony i ułożony zespół - mówi z lekką zazdrością szkoleniowiec. - Nigdy nie można powiedzieć, że nie mamy żadnych szans na zwycięstwo. Dla nas ważniejsze będą jednak następne spotkania. Z Pruszkowem, Bydgoszczą oraz Brzegiem - uważa trener ROW-u.

Być może w sobotę w barwach Uteksu na parkiecie będą miały okazję zaprezentować się te zawodniczki, które występowały do tej pory rzadziej. - Przy takich pojedynkach zawsze towarzyszy mi myśl, aby oszczędzić trochę najlepszych graczy. Nie ma jednak absolutnie mowy o jakimś odpuszczaniu. Zobaczymy jak się mecz potoczy. Niewykluczone, że w dalszej części spotkania będą grały rezerwowe. Najpierw chcemy przede wszystkim przez dłuższe fragmenty zagrać na dobrym poziomie, bo na razie mieliśmy z tym problem - mówi Orczyk.

Kilka koszykarek z Rybnika ma małe problem ze zdrowiem. Wszystko ze względu na śliski parkiet w Pawłowicach Śląskich, gdzie drużyna Uteksu trenuje i rozgrywa swoje mecze w tym sezonie. - Warunki naprawdę nie są łatwe. Pojawiają się bóle piszczeli, kostek i kolan. Można to nazwać chorobą łyżwiarza figurowego. Dlatego zastanawiamy się nad ograniczeniem zajęć w Pawłowicach. Być może będziemy trenować w jakiejś szkolnej sali w Rybniku - zastanawia się szkoleniowiec.

KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski - Utex ROW Rybnik
sobota, godzina 18:00
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również