Woli uczyć dzieci niż wrócić do poważnej koszykówki

07.06.2009
Był twórcą potęgi ostatniego klubu na Śląsku, który odnosił sukcesy w ekstraklasie. Józef Potępa - bo o nim mowa - wcale jednak nie tęskni za powrotem na ławkę. - Spełniam się, ucząc dzieci - wyjaśnia.
Potępa był szkoleniowcem, którego wielu nienawidziło, a tyleż samo osób kochało. Jako trener osiągnął bardzo wiele. Zdobył sporo medali, nie tylko w seniorskiej koszykówce, ale również w tej juniorskiej. To, czym się wyróżniał, to niezwykle ekspresyjny styl prowadzenia zespołu. Wielu kibiców, widząc jak zachowuje się na meczach, pukało się w głowę i twierdziło, że trener pochodzący z Bytomia jest niezrównoważony psychicznie. Jednak ci, którzy znali go bliżej, doskonale wiedzieli, że potrafi być nie tylko spokojny, ale również przekazać swą rozległą wiedzę. - Faktycznie, podczas spotkań zachowywałem się niezwykle kontrowersyjnie, ale to wszystko było spowodowane emocjami - wyjaśnia sam zainteresowany.

Dziś Potępa pracuje w szkole. - Uczę WF-u. Do koszykówki mnie nie ciągnie. Zresztą obiecałem rodzinie, że po 25 latach pracy jako trener dam sobie spokój i tak rzeczywiście jest. Wprawdzie złamałem dane słowo, prowadząc ponownie Bobry, ale myślę, że idea była na tyle szczytna, że moi bliscy mi wybaczą - dodaje z uśmiechem. Z kolei ci, którzy pamiętali szkoleniowca z dawnych lat, nie mogli się nadziwić spokojowi, jaki od niego emanował w czasie meczu wspomnień. Najbardziej znamienną sytuacją była ta, gdy poddenerwowany Michał Gancarz starał się za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania, a Potępa ściągnął go z parkietu i spokojnie tłumaczył, że przecież chodzi tylko o zabawę. - Teraz, gdy mówię dzieciakom w szkole, że kiedyś byłem strasznie nerwowy, to nikt nie chce mi uwierzyć - podkreśla.

Tradycje koszykarskie w rodzinie kontynuuje córka Potępy. Agnieszka jest arbitrem. Sam trener zarzeka się, że w ogóle nie ciągnie go do powrotu. - Swoje zdobyłem. Teraz wolę obserwować to wszystko z boku - mówi. Trzeba przyznać, że jego wychowankowie w sporej liczbie poszli jego śladami. Bracia Mariusz i Tomasz Niedbalscy, a także Rafał Czyszpak oraz Radosław Fudali, są szkoleniowcami. - Śledzę na bieżąco ich poczynania. Przykładowo, Mariusz został teraz przecież trenerem Big Stara. Czy sobie poradzi? Ma rozległą wiedzę, a przede wszystkim zapał. Nie mam o niego obaw - twierdzi Potępa.

Warto wierzyć, że doświadczony szkoleniowiec się nie myli i jego wychowanek nawiąże do wspaniałych tradycji koszykarskich na Śląsku. A najlepiej byłoby, gdyby poszedł w jego ślady...      
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również